Jeśli lubisz "Powolanie Zakonne" i chciałbyś wspomóc jego rozwój, rozważ darowiznę.

15.01.2017

Wybieram Jezusa jako jedyny przedmiot mojej miłości

[Jedno ze świadectw z książki „Oto jestem. Siostry o powołaniu”]

„Tak, mój Jezu Oblubieńcze, wybrałam i każdego dnia a wielką radością wybieram Cię na nowo”. Słowa św. Franciszka Salezego, które umieściłam na obrazku z okazji moich wieczystych zaślubin w Roku Eucharystii, są moim dziękczynieniem Tobie za tę wielką łaskę powołania. Sam wiesz, o Panie, że nic nie wskazywało na wybór takiego życia, bowiem od dziecka marzyłam tylko o jednym – zostać kochającą matką gromadki dzieci i mieć własny domek pod lasem, najlepiej w górach… Mój Jezu, przypominam sobie, że gdy spotykałam siostrę zakonną, idącą naprzeciw – natychmiast przechodziłam na drugą stronę… Dlaczego, nie wiem do dziś. Bardzo lubiłam słuchać w młodości fragmentu Ewangelii: „Siewcą jest Jezus – ziarnem słowo Boże”. Był taki dzień, Ty sam wiesz najlepiej, gdy ziarno słowa wpadło w glebę mojego życia i cichutko wzrastało, a ja – natura pełna życia – niczego się nie domyślałam. To, co najważniejsze – jest niewidoczne dla oczu… Mój Jezu, kochając mnie bezgranicznie, troszczyłeś się o wszystko, aż do najmniejszych szczegółów w moim życiu. Tymczasem mijały lata, byłam w dalszym ciągu żywiołowa, pełna energii, aktywna. I choć zdarzały się chwile dziwnej tęsknoty, poczucie niespełnienia do końca, ja nie zdawałam sobie sprawy a ich przyczyny. Organizowałam kolejną wyprawę w góry…

Panie mój, tyloma łaskami mnie obdarzyłeś, cierpliwie czekając, aż moje własne pragnienia przestaną być na pierwszym miejscu… I nagle w moje zwyczajne życie – gdy marzenia zostania żoną nabierały kształtu – Ty wszedłeś i przemówiłeś… To było zbyt wielkie dla mnie, a jednak – podobnie jak Maryja – przeżyłam swoje zwiastowanie, chwilę, gdy zrozumiałam, że chcesz mnie mieć wyłącznie dla siebie, że mam być Twoją szczególną Oblubienicą… Boże! zwyciężyłeś! Chwała Ci za to, teraz widzę, ile zyskałam, ile otrzymałam, dzięki takiej zamianie darów. I wiem, że nie mogę tego daru zatrzymać tylko dla siebie. Jak Ci dziękować, żeś mi dał tak wiele, żeś mi dał wszystko – SIEBIE! A potem? Potem już musiałam zmienić wszystko, bo uległa zamianie moja dotychczasowa hierarchia wartości. Bo w sercu i w życiu wewnętrznym rosło jedynie pragnienie oddania Bogu swojego życia. „Każda miłość, jeżeli jest prawdziwa, któregoś dnia da ci Krzyż”, i ja, mój Boski Mistrzu, krzyżem cierpienia, doświadczeniem ciężkiej choroby oczyściłam swe serce - by umiłować Cię całkowicie – bo Ty pierwszy mnie umiłowałeś. Wielu przyjaciół dziwiło się, że wybrałam zakon kontemplacyjny, dla mnie to prawdziwy dowód, że to Ty, Boże, pociągnąłeś mnie ku sobie, obdarzając powołaniem nie tylko silniejszym niż młodzieńcze uczucia, ale również silniejszym niż moja otwarta i aktywna natura. Panie Jezu, kto Ciebie naprawdę pokocha – ten przyjmuje Twą wolę z miłością i radością. Najtrudniej było mi powiedzieć kochanym Rodzicom, więc wyjechałam z domu – mówiąc tylko, że za miesiąc wrócę… Chciałam, Panie, sprawdzić, czy z moją żywiołowością mogę żyć z dala od świata, w zamkniętym klasztorze. Pamiętam, Jezu, że minęło pięć lat, zanim Rodzice uwierzyli, że chcę tu zostać – błogosław im, bo oni byli pierwszymi mistrzami nowicjatu i nauczycielami wiary, zawsze ogarniam ich wdzięcznym sercem. Jakim jesteś, Boże, kiedy się Ciebie poznaje bez zasłon, kiedy się doświadcza Twojej miłości, Twojego miłosierdzia, Twojego przebaczenia? Tylko Ty mnie rozumiesz, Ty mi współczujesz, jakim wielkim szczęściem jest być przy Tobie! Dawniej milczałam, Jezu, na temat mojej drogi do klasztoru, ale gdy się podzieliłam – to Ty mnie przynagliłeś do powtarzania tego – moje rozmówczynie zaczęły inaczej do nas podchodzić. Zrozumiały, że nie jesteśmy odludkami, które nie znają świata, że będąc z tej strony kraty również potrafimy się śmiać i tańczyć. Dziękuję Ci, Panie, za moją przeszłość, która jest wielkim bogactwem, dzięki niemu łatwiej mi zrozumieć dziewczęta, które przychodzą do nas ze swoimi problemami, a dzięki temu, że się nim dzielę – łatwiej do nich dotrzeć. Istotą mojego powołania jako adoratorki Jezusa-Hostii jest miłość dziękczynna, bo „miłość zakrywa wiele grzechów…”. Uczę się każdego dnia na nowo kochać Ciebie i drugiego człowieka, na wzór Maryi ze sceny zwiastowania staram się być wierną uczennicą Pańską.

… To dla Ciebie tu się spalam, Jezu w tej Hostii białej, Tobie dziękczynnie składam, Tobie oddaję chwałę…

Adoratorka Jezusa-Hostii

Info o książce: Książka pod redakcją Kajetana Rajskiego zawiera świadectwa 37 sióstr z różnych zgromadzeń zakonnych. Przy każdej wypowiedzi znajdziemy wzmiankę o charyzmacie zgromadzenia, w którym żyją i adresy do kontaktu.
Książkę można zamawiać pod adresem:
Kajetan Rajski
skr. poczt. 325
30-950 Kraków 61
email: kajetan94@interia.pl



xzx