Jeśli lubisz "Powolanie Zakonne" i chciałbyś wspomóc jego rozwój, rozważ darowiznę.

30.09.2019

Powołanie otrzymane dzięki wstawiennictwu świętej Teresy z Lisieux

Pewnego wieczoru przed luksusowym hotelem w Paryżu zatrzymała się taksówka z której wysiadł ważny francuski przedsiębiorca. Wszedł do hotelu i kierował się do recepcji, ale nagle miał wrażenie, że ktoś go z tyłu obserwuje. Obrócił się i zobaczył młodą zakonnicę. Nie znał się na habitach zakonnych, dlatego nie wiedział, że jest bosą karmelitanką. A poza tym był tak zajęty własnymi sprawami, że w ogóle nie interesował się zakonami, kościołami i klasztorami. Młoda zakonnica wciąż go obserwowała i uśmiechała się do niego z niebiańską czystością. Przedsiębiorca mimo, że nie znał tej tajemniczej mniszki, grzecznie podniósł kapelusz na przywitanie, a potem odwrócił się i zbliżył się do recepcji, chcąc załatwić formalności rejestracyjne. Po podpisaniu listy gości, wrócił na miejsce, gdzie widział ową siostrę, ale już jej tam nie zobaczył. Zapytał wtedy służącego kim była ta dziewczyna w habicie zakonnym, którą dopiero co w tym miejscu widział, ale zdziwiony służący hotelu odpowiedział, że od pół godziny nikt tutaj oprócz niego nie wchodził.

Kilka dni później, w domu przyjaciół, przedsiębiorca dostrzegł pewien obraz, przedstawiający zakonnicę, w której z wielkim zdziwieniem poznał uśmiechającą się mniszkę z hotelu. Na pytanie kim ona jest, odpowiedziano mu, że jest to święta Teresa od Dzieciątka Jezus.

Niedługo potem wspomniany przedsiębiorca opuścił świat biznesu i wstąpił do Opactwa w Aguebelle. Po wizji świętej Teresy z Lisieux nawrócił się, przyjął wiarę i usłyszał głos Boży wzywający go do życia zakonnego. Zamiast kosztownych i luksusowych ubrań cywilnych, włożył na siebie habit z ciemnym szkaplerzem i skórzanym pasem. Posiadał też wygoloną głowę i długą brodę. Został mnichem trapistą. W ciszy i skupieniu klasztoru znalazł wreszcie ten pokój wewnętrzny, którego żadne bogactwo posiadane przez niego w świecie nie było w stanie mu dać.

25.09.2019

Z pism bł. Marii od Jezusa Deluil-Martiny

Wynagradzajmy, pocieszajmy Jezusa; zbierajmy ową Krew, którą wielu czyni bezużyteczną; w obliczy tych, którzy Go lżą na krzyżu, błogosławmy Go, pozwólmy się przybić gwoźdźmi wraz z Nim do świętego drzewa; całujmy Jego rany na wynagrodzenia za tyle bluźnierstw. Widząc tyle zdrad, przylgnijmy do Niego całkowitą wiernością, wynagradzając zniewagi jednych i opór innych, nienawiść świata i chłód wielu ludzi. Jakaż pasja, jakiż zaszczyt, jakież obowiązki! Powtarzajmy sobie z pomocą łaski, która wszystko czyni możliwym: raczej umrzeć niż zdradzić!

(wybrane myśli z pism bł. Marii od Jezusa Deluil-Martiny, z książki "Gesù deve regnare”, pod redakcją Paola Risso, LEV)

20.09.2019

Utracić powołanie

Napisał do mnie czytelnik bloga, który obawia się, że utracił powołanie wskutek wahania się przez kilka lat nad obraniem życia zakonnego. Oto moja odpowiedź:


Drogi przyjacielu,
                      z wielkim zainteresowaniem przeczytałem Twój list i mam nadzieję, że Ci jakoś pomogę.

Św. Tomasz z Akwinu i św. Alfons Maria di Liguori nauczają, że kiedy dana osoba odczuwa powołanie do doskonalszego stanu życia, musi się zmobilizować, by wypełnić je tak szybko jak to tylko możliwe, gdyż jeśli ociąga się z tym, ryzykuje utratę powołania, to jest Bóg może cofnąć wezwanie i obdarzyć nim inną osobę.

Co się tyczy Twojego przypadku, nie wiemy, czy to, co czułeś w swym sercu, było naprawdę powołaniem. Także i bł. Luigi Martin sądził, że ma powołanie zakonne, natomiast Bóg wzywał go do założenia wzorowej rodziny chrześcijańskiej, wśród której członków jest św. Teresa z Lisieux, patronka misji katolickich.

Nie ma więcej czasu do stracenia, należy natychmiast przeprowadzić prywatne dni skupienia, aby spróbować zrozumieć wolę Bożą wobec Ciebie i wybrać stan życiowy, do którego Cię Bóg wzywa. Jeśli miałeś prawdziwe powołanie i je straciłeś, możesz jeszcze prosić Pana, by Cię nim ponownie obdarzył.

Radzę Ci nawiązać kontakt telefoniczny lub listowy z [...] i poprosić o możliwość przeprowadzenia na okres tygodnia w ich klasztorze prywatnych rekolekcji celem rozeznania powołania. Znajdziesz tam dobrze przygotowanych kapłanów, którzy pomogą Ci zrozumieć, czego Bóg od Ciebie pragnie. Ponadto będziesz mógł zobaczyć na własne oczy, jak się żyje w zakonie o ścisłej regule.

Jeśli Twoja dziewczyna zapyta Cię, z jakiego powodu chcesz udać się na tydzień do klasztoru, możesz odpowiedzieć, że potrzebujesz dni skupienia, by wzmocnić ducha. To nie jest kłamstwo, ale skrót myślowy, który nie stanowi nawet grzechu lekkiego.

Odwagi przyjacielu, nadeszła godzina dokonania decydujących wyborów dla Twojego życia i duszy. Oddaj się ciałem i duszą błogosławionej i chwalebnej Maryi Dziewicy, Matki Bożej, Królowej Aniołów, Wspomożeniu wiernych, Pośredniczce wszystkich łask, Współodkupicielce rodzaju ludzkiego, Królowej Wszechświata.

Pozostaję do Twej dyspozycji oraz ozdrawiam Cię bratersko w Jezusie i Maryi

Cordialiter

15.09.2019

Ślub maryjny

Oprócz tradycyjnych ślubów: czystości, ubóstwa i posłuszeństwa, Serviedoras składają czwarty ślub niewolnictwa Maryi według duchowości św. Ludwika Marii Grignon de Montfort – wielkiego promotora pobożności maryjnej.

Złożywszy wspomniany ślub, Serviedoras nie należą już więcej do siebie, lecz są własnością Królowej Niebios. Maryja może dysponować nimi według własnych potrzeb. Czyni to przez przełożonych, którym siostry są posłuszne. Poprzez ślub maryjny Serviedoras ofiarowują wszystkie swoje dobra i same siebie Maryi, a przez Nią Jezusowi. Ofiarują przez Maryję Jezusowi w duchu zadośćuczynienia i wynagrodzenie swoje ciało, swoją duszę, dobra zewnętrzne, a także dobre czyny przeszłe, teraźniejsze i przyszłe, aby Maryja mogła nimi dysponować według własnego uznania. Owocem poświęcenia wszystkiego Maryi jest „umaryjnienie” całego życia, czynienie wszystkiego przez Maryję, z Maryją i w Maryi, dla Maryi, aby lepiej służyć Jezusowi.

Ostatecznym celem człowieka jest Bóg, ale osiągnięcie tego celu przez Maryję jest o wiele prostsze. A zatem, jeśli chcemy prowadzić dusze do Boga, powinniśmy bronić pobożności maryjnej. Maryja jest współodkupicielką [w znaczeniu uczestnictwa w zbawieniu dokonanym przez Jezusa – przypis tłumacza] rodzaju ludzkiego i Pośredniczką [w jedynym pośrednictwie Jezusa – przypis tłumacza] wszystkich łask, jakie Bóg chce nam dać, dlatego też dobrze czynią Serviedoras oddając się zupełnie do dyspozycji Maryi ślubem niewolnictwa maryjnego. Nie należy lękać się takiego niewolnictwa, gdyż Maryja nie jest tyranem, lecz jest najbardziej kochającą i czułą matką.

10.09.2019

Autor tego bloga

+Szczęść Boże, Cordialiterze,
                                                 przepraszam, że piszę bezpośrednio na 'ty', ale nie wiem kim jesteś, czy powinnam zwracać się 'bracie', 'księże', 'proszę pana'.. Chciałam właśnie zapytać: kim jesteś? Jakiś czas temu trafiłam na Twojego bloga i czasami tam zaglądam, jednak zaczęłam się zastanawiać czy jesteś osobą duchowną, czy świecką... i w ogóle dlaczego inni piszą do Ciebie o swoim życiu, powołaniu, a Ty im udzielasz rad... Czy to wynika z Twojego wykształcenia, doświadczeń w życiu, chęci pomocy?

Pozdrawiam w Panu.
Anna


Droga Anno,
                       pisze do Ciebie w Twoim ojczystym jezyku, dzieki jednej Polce, ktora studiuje we Wloszech i zechciala przetlumaczyc moj list na jezyk polski.

Chetnie odpowiem na Twoje pytanie. Jestem prostym wiernym swieckim, majacym szczegolne nabozenstwo do sw. Alfonsa Liguori. Tresci, ktore umieszczam na blogu przyswoilem sobie dzieki lekturze licznych pism mojego umilowanego sw. Alfonsa i sw. Franciszka Salezego i innych wpsnialych autorow. Jestem „nawrocony” i teraz staram sie podzielic sie z innymi tym czego nauczylem sie czytajac wiele tresci duchowych. Posty znajdujace sie na blogu „Powolanie zakonne” zostaly przetlumaczone na jezyk polski przez jedna dziewczyne, ktora w maju wstapila do zakonu klauzurowego.

Serdeczne pozdrowienia w Jezusie i Maryi
Cordialiter

05.09.2019

Wstąpienie do klasztoru

By rozpocząć życie zakonne koniecznym jest mieć powołanie, które u danej osoby rozpoznaje się bardziej po czystej intencji życia zakonnego niż po uczuciu serca czy odczuwalnym pociągu. Ten kto pragnie zostać zakonnikiem z szlachetnego powodu poświęcenia się służbie Bogu i ratowaniu dusz, żyjąc z chrześcijańskim zapałem według reguły klasztornej, ten wykazuje typowe oznaki szczerego prawdziwego powołania. Zatem, co należy uczynić, by upewnić się, czy pragnienie życia doskonalszego pochodzi właśnie od Boga? Ważną rzeczą byłoby pomówić o tym z dobrym kierownikiem duchowym, ale ponieważ trudno jest znaleźć takiego naprawdę odpowiedniego w tym celu, radzę tej osobie, która nie ma kierownika duchowego, skontaktować się bezpośrednio z zakonem o ścisłej regule, prosząc o możliwość spędzenia kilku dni celem rozróżnienia powołania. Uwaga, zakon musi być zakonem ścisłym (to znaczy takim gdzie żarliwie żyje się życiem zakonnym), inaczej ryzykowalibyście utratę powołania, jak to się zdarzyło innym osobom. Poza tym bardzo ważna jest dyskrecja, czyli nie zdradzać przez jakiś czas ani przyjaciołom ani rodzicom (nawet jeśli są praktykującymi katolikami) swego pragnienia oddania się Bogu w klasztorze. W istocie rodzice często okazują się najgorszymi wrogami powołania swych dzieci. Toteż jeśli was pytają, dlaczego chcecie spędzić parę dni w klasztorze, odpowiedzcie, że pragniecie uczynić sobie prywatne rekolekcje, by wzmocnić ducha (nie jest to kłamstwem, to tylko skrót myślowy, który nie stanowi grzechu lekkiego). Na tym blogu możecie znaleźć adresy różnych zakonów ścisłych, zarówno męskich jak i żeńskich. W czasie tych kilku dni prywatnych rekolekcji celem poznania powołania (np. jeden tydzień) spotkacie osoby, które Wam pomogą zrozumieć, czy Bóg naprawdę Was wzywa do tego stanu doskonalszego życia.

Drodzy Przyjaciele, cóż więcej mogę Wam jeszcze powiedzieć? Odwagi! By rozpocząć życie zakonne koniecznym jest mieć wiele sił i odwagi, by móc pokonać przeciwności i zerwać więzy ze światem. Niektórzy – nawet mając powołanie – nie mają siły pożegnać się ze światem i porzucić dobra materialne oraz inne próżności, które nękają życie świeckie. Jeśli chcecie rozpocząć życie zakonne, musicie być świadomi, że czynicie to dla dobrego Jezusa, który Was wzywa i przyciąga do Siebie więzami swej niewysłowionej miłości. Musicie uczynić to dla Niego, by podobać się Jemu oraz odwzajemnić Jego ogromną miłość ku Wam.

Jeśli Wasze powołanie jest prawdziwe, jak mam nadzieję, i jeśli wstąpicie do dobrego zakonu, poczujecie serce pełne wdzięczności dla Pana za uczynienie Wam tej łaski wezwania do pójścia za Nim. Tylko Bóg może dać pokój serca, podczas gdy w świecie trudno jest go znaleźć, znajdując się wśród tysiąca zmartwień materialnych i rozproszeń – w zakonach ścisłych nie ma wszystkich tych rzeczy.

30.08.2019

Moim największym pragnieniem jest pocieszać Jezusa

Młoda czytelniczka z Francji, pragnąca zostać siostrą zakonną, napisała do mnie jakiś czas temu prosząc o informacje na temat pewnego zakonu. Jak zawsze odpowiedziałem jej bardzo chętnie, zachęcony zdaniem z jej listu, iż ten blog jest jej wielce pomocny w życiu duchowym.

Ponieważ tak bardzo podoba się jej mój blog, pomyślałem, że zrobię jej niespodziankę pisząc ‘list otwarty’:

Najdroższa siostro w Chrystusie Panu,
jestem bardzo szczęśliwy wiedząc, że mój blog o powołaniu zakonnym jest Ci pomocą w życiu duchowym. Kocham Odkupiciela i pragnę, aby był kochany także przez innych i to z tego powodu staram się publikować jeden post dziennie, tak aby osoby pałające miłością do Boga mogły codziennie przeczytać parę duchowych myśli, które wznoszą ducha.

Strona ma już miesięcznie 6.000 odsłonięć i myślę, że zasługą tego wyniku jesteście przede wszystkim Wy czytelnicy, ponieważ dzięki Waszym e-mailom mogę ubogacić blog w przepiękne myśli duchowe, oddziałującymi dobrze na duszę. Na przykład bardzo podobają mi się słowa miłości ku Bogu, jakie mi napisałaś w pierwszym z Twoich listów. Chcę je przytoczyć, gdyż są zbyt piękne:
“Moim największym pragnieniem jest pocieszać Jezusa, leczyć Jego rany, uwielbiać Go, osuszać Jego łzy, spędzić me życie razem z Nim, dać Mu wszystko, nie zatrzymać niczego dla siebie, poświęcić wszystko dla Niego, żyć Nim, dla Niego, w Nim; kochać Go aż do całkowitego zanurzenia się w Nim, kontemplować Go, błagać Go o ratunek dla grzeszników, o okazanie swego miłosierdzia, o udzielenie im wiary.

Chcę pocieszać Jezusa za wszystkie zniewagi wyrządzone Jemu Najświętszemu Sercu i Niepokalanemu Sercu Jego Matki. Gdybym mogła, chciałabym sprawić, aby zapomniał o wszystkich swoich cierpieniach, osuszyć łzy, jakie wylał przez nas, dla nas.”

Najdroższa w Chrystusie, wielką radością jest wiedzieć, że pałasz miłością ku Boskiemu Odkupicielowi, całym sercem mam nadzieję, że będziesz się mogła wkrótce Jemu oddać, podejmując życie zakonne. Powiedziałem już innym osobom, ale pragnę powtórzyć także i Tobie: jesteś bardzo uduchowioną osobą, o bardzo delikatnym sumieniu, toteż uważaj, by nie obrazić Boga grzechem. Uważam, że nie jesteś osobą odpowiednią do życia w świecie, gdzie roi się od rekinów bez skrupułów czy osób żyjących tak, jak gdyby Bóg nie istniał. W świecie jest tyle niebezpieczeństw dla duszy, podczas gdy w klasztorze o ścisłej regule według mnie dobrze byś się odnalazła i mogłabyś z większą żarliwością poświęcić się miłowaniu dobrego Jezusa, dając radę w ten sposób zbawić swą duszę oraz dojść do świętości. Historie powołaniowe są piękne każda jedna, gdyż są historiami o miłości, Twoja historia jednakże spodobała mi się szczególnie, ponieważ jesteś nawróconą osobą i bardzo cierpiałaś z powodu twej miłości do Jezusa. Inną rzeczą, jaką cenię, jest twoje zamiłowanie do Liturgii świętej i korzystam z okazji, by udzielić Ci informacji, która Ci się spodoba: także wiele innych czytelników bloga podziela nasze gusta liturgiczne :-)

Ufam żywo, że będziesz mogła wkrótce nabyć doświadczenia powołaniowego, by zrozumieć do jakiego zakonu Pan Cię wzywa. Byłoby cudownie, gdybyś mogła porzucić świat już w roku 2011 i podjąć żarliwe życie zakonne w jakimś ścisłym klasztorze. Zachęcam Cię do natychmiastowego skontaktowania się z jednym z zakonów, które Cię najbardziej pociągają celem uzgodnienia dni, w których będziesz mogła przeprowadzić prywatne rekolekcje powołaniowe. W międzyczasie proszę wszystkich czytelników o modlitwę do naszej Zwycięskiej Pani, aby pomogła Ci zostać oblubienicą swego Syna, który jest ostatecznym celem naszego życia.

Będę prosił o pomoc z nieba również i dla Ciebie, za wstawiennictwem trzech bohaterskich świętych kobiet z Francji: św. Teresę z Lisieux, św. Blandinę i bł. Marię od Jezusa Deluil-Martiny.

Au revoir

Cordialiter

25.08.2019

Z pism bł. Marii od Jezusa Deluil-Martiny

Pewnego wieczoru trwałam w uniżeniu przed Najświętszym Sakramentem, kiedy nagle poczułam jak serce mi pęka na myśl o samotności Naszego Pana. Było ciemno; moja siostra, gospodyni i ja byłyśmy same w kościele. Myślałam sobie:jaki książe zgodziłby się żyć na podobnym pustkowiu? Nie umiem wyrazić tego co wówczas czułam rozmyślając nad niepojętą miłością Serca Jezusowego, skazany na osamotnienie, zapomnienie, oziębłość i obojętność dusz, na niezadowolenie naszej natury niewrażliwej na opuszczenie Pana. Delikatny Mistrz dał mi poznać, że to zdarza się prawie wszędzie.

(wybrane myśli z pism bł. Marii od Jezusa Deluil-Martiny, z książki "Gesù deve regnare”, pod redakcją Paola Risso, LEV)

20.08.2019

Mszy Trydenckiej

Otrzymałem piękny list o powołaniu, którym pragnę się z Wami podzielić.

Chciałabym zacząć mój ,,list" od wielkiej pochwały i podziękowania za Twój trud w tworzeniu tego bloga. Bardzo się cieszę ,że istnieją tacy blogerzy jak Ty,którzy nie piszą o głupstwach,ale o sprawach ważnych m. in. o Wierze. Dzięki Twojej działalności,wiele młodych osób(nie tylko) może odkryć swoje powołanie i je rozwinąć. Cieszę się,że jesteś Tradycyjnym Katolikiem, który broni czystości Wiary. Pochodzę z Polski, tradycyjnie katolickiego kraju,ale niestety u nas nie ma wiele miejsc gdzie Msza św. Trydencka jest odprawiana ,a jeszcze mniej jest zakonów (jeśli w ogóle jakieś są), w których życie wspólnotowe jest oparte na Tradycji i Mszy Trydenckiej. Jedynie siostry eremitki od św. Brunona z Kolonii w swojej pustelni mają tradycyjną Mszę św.

Pozdrawiam i zachęcam serdecznie do dalszej walki o dusze i do walki z modernizmem. Deo gratias!

In Christo et Mariae,

(podpis)




17.08.2019

Benedictines of Mary, Queen of Apostles

Benedictines of Mary, Queen of Apostles





15.08.2019

Z pism bł. Marii od Jezusa Deluil-Martiny

Żyć ściśle zjednoczone z Tabernakulum, posiadać każdego dnia Tego, który fascynuje aniołów i wzbudza podziw w Niebie; czuć się otoczone przez dusze, które żyją tym samym pięknem, które cierpią te same bóle; i ofiarowane z nimi w ogniu tej samej ofiary, z Hostią miłości, ofiarować ją z nimi i z nimi żyć blisko ołtarza. To jest przedsmak Raju.

(wybrane myśli z pism bł. Marii od Jezusa Deluil-Martiny, z książki "Gesù deve regnare”, pod redakcją Paola Risso, LEV)

12.08.2019

Chorały gregoriańskie mp3

Naprawdę wielkie dobro duchowe stanowi chwalebny i nieśmiertelny chorał gregoriański. Zakonnicy oraz śpiewacy, którzy bronią i propagują chorał dokonują dzieła, które przynosi użytek duszom a zatem przyczynia się do większej chwały Bożej. Nie możemy pozwolić, aby ten cenny skarb, dany nam przez naszych przodków, przepadł.

Nagrane zostały amatorsko liczne chorały gregoriańskie śpiewane przez mnichów benedyktyńskich z Sao Paolo w Brazylii. Można pobrać je gratis i szerzyć swobodnie (nie dla zysku). Zebrałem około 40 chorałów gregoriańskich w jednym skompresowanym pliku i załadowałem na szybszy serwer. Ja na ogół słucham ich jako tło podczas czytania jakiejś pobożnej lektury, a czasami także kiedy się modlę. Aby pobrać plik kliknij tutaj.

10.08.2019

Z pism bł. Marii od Jezusa Deluil-Martiny

Jesus, nasz Oblubieniec jest znieważany, wynagradzajmy! Jest zdradzany, służmy Mu z bezwarunkowym oddaniem! Jest pozostawiony sam na Kalwarii, nie opuszczajmy Go! Broczy krwią, cały w ranach, konający na krzyżu: o, niech nasza miłość przybije nas z Nim i odciśnie Jego boskie rany w naszych duszach. Nie ma miłości bez cierpienia, całkowitego daru bez ofiary, ani zgodności z boskim Ukrzyżowanym, jeśli nie doświadczamy sami konania i cierpienia. Chodźmy umrzeć z Nim i dla Niego.

(wybrane myśli z pism bł. Marii od Jezusa Deluil-Martiny, z książki "Gesù deve regnare”, pod redakcją Paola Risso, LEV)

05.08.2019

Od “gwiazdy” kina do oblubienicy Jezusa Chrystusa

Wszystkie historie powołań są piękne, ponieważ wszystkie są historiami o miłości. Jednakże niektóre powołania wywołują zdziwienie, gdyż dotyczą sławnych osób.

Dolores Hart była młodą “gwiazdą” hollywódzką, jej uroda przyciągała tłumy do kas biletowych, reżyserzy byli gotowi wydać górę pieniędzy, by tylko ją obsadzić w swoich filmach. Sukces, klejnoty, przyjemności, rozrywki.... Miała praktycznie wszystko to, czego mogli sobie pragnąć światowi ludzie. Vanitas vanitatum, marność nad marnościami i wszystko marność, gdy nie kocha się Boga i nie służy tylko Jemu. Dobra światowe nie mogą nasycić serca człowieczego, które zostało stworzone tylko do kochania Boga i niespokojne jest, póki nie spocznie w Bogu.

Matka Boża, pośredniczka wszelkich łask, czuwała nad Dolores a Boski Odkupiciel zapragnął jej jako swojej czystej oblubienicy. Młoda blond aktorka odegrała rolę św. Klary w filmie o św. Franciszku z Asyżu (obydwie fotografie pochodzą z tego filmu) i miała sposobność spotkać się z papieżem. Pomału zrozumiała, że Jezus wzywał ją do życia w klauzurze klasztoru opactwa „Regina Laudis” w Connecticut (USA). Wśród zdziwienia, szumu medialnego i międzynarodowej opinii publicznej zostawiła wszystko, przywdziała habit siostry benedyktynki. W ciszy i skupieniu klauzury w końcu poczuła się naprawdę szczęśliwa.

30.07.2019

List od młodej dziewczyny

Pewna dziewczyna napisała mi piękny list, żeby opowiedzieć historję swego powołania.

Witam,
Jestem studentką III roku pedagogiki ,kultury fizycznej i sportu i jeśli mogę też pragnę podzielić się swoją historią. Po przeczytaniu niektórych tutaj tak wzruszających mnie listów poczułam ogromną radość i ulgę, że człowiek pragnący więcej Boga ma gdzie go odnaleźć. Ja głos Boga usłyszałam już tuż po maturze, wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to Bóg mnie wzywa. Wtedy miałam duże problemy aby odnaleźć tę zagubioną w doganiającej mnie dorosłości cząstkę siebie.
Czułam niewyobrażalną pustkę której nie mogłam niczym zapchać, zatkać, zmazać. Moje serce było wtedy bliskie śmierci -każdej śmierci. Pewnego dnia moje myśli zapłonęły nieoczekiwanie Bogiem, którego wtedy nie znałam, nie żyłam jak jego uczennica. W mojej myśli jak na slajdzie wyświetlił się napis " jedź na rekolekcje a odmieni się na nich całe twoje życie. Byłam wystraszona i zagubiona...Ale pojawiła się również i nadzieja, której Bóg pozwolił zakwitnąć i poddał jej mnie. Na rekolekcjach prowadzona Bożą Łaską wypływałam na głębię poznając tego, który uczył mnie pływać w źródle swojej nieskończonej miłości. Rekolekcje jednak się skończyły a ja poszłam na studia... Nie rozumiałam jednak jednego w mojej duszy. Męczyło mnie bardzo długo na pierwszym roku pragnienie ludzkiego dobra, patrzyłam na ludzi jak na cud stworzenia. gdy widziałam na ulicach Siostry zakonne to jakby uciekało mi do nich serce, ten stan trwał cały pierwszy rok, a ja jeszcze wtedy nic nie podejrzewałam...zaczęłam drugi rok i nagle uświadomiłam sobie, czego Bóg chce ode mnie. " Przecież nie wzbudził by we mnie tylu pragnień, jeśli nie oczekiwał by ode mnie ich spełnienia.Wiedząc , że powołanie może zostać wycofane i darowane komuś innemu zaczęłam błagać Boga by pozwolił mi pójść do niego po studiach, nie dlatego , że nie chciałam z nim być już wtedy , bo pragnęłam tego jak niczego innego,.lecz dlatego iż pragnęłam być przygotowana również wiedzą by pomagać wszystkim moim wykształceniem -jakież wtedy moje serce byłoby radosne. modliłam się gorliwie każdego dnia po wyjściu z uczelni, aby dobry Bóg pozostał w moim sercu i dalej -codziennie mnie wzywał, bo teraz już rozumiem jego szept ciszą we mnie. Rozumiem go już w wietrze, i o wiele bardziej mu ufam. teraz moje pragnienie bycia jak najbliżej niego dalej jest tak samo silne, ogromnie się z tego cieszę i zaraz po skończeniu studiów idę na służbę tak radosna i chwałę królestwu niebieskiemu. ;) Zawsze jest nadzieja;)

25.07.2019

Powolanie

Otrzymałem piękny list o powołaniu, którym pragnę się z Wami podzielić

Najdroższy bracie w Chrystusie,
                                                    jestem 22-letnią dziewczyną, nazywam się [...], urodziłam się w [...] ale z powodów studiów mieszkam w [...], jestem na 3. roku pielęgniarstwa... Parę dni temu dowiedziałam się o Twoim blogu… Już jako dziecko ofiarowałam swe serce Jezusowi, pragnąc należeć na zawsze do Niego, zawsze sądziłam, że może kiedyś wstąpię do jakiegoś klasztoru, ale nie myślałam o tym zbytnio. Moje małe ślubowanie złożone Jezusowi oraz życie, jakie prowadziłam w parafii, wystarczały mi, jednakże z wiekiem zaczęłam rozumieć, że nie będzie zawsze tak i dlatego zaczęłam modlić się w intencji mojego powołania. Około rok temu poznałam młodego kapłana […], z którym zrodziła się wspaniała przyjaźń i dzięki niemu zaczęłam rozumieć moje powołanie. Ubiegłego czerwca po tylu oporach z mojej strony zdołał przekonać mnie do uczestnictwa we Mszy św., którą sprawował u mniszek karmelitańskich w [...]. Widząc je odczułam jasno w sobie, że to jest to, czego chce dla mnie Jezus, ale na początku nie mogłam zaakceptować możliwości bycia wezwaną do tego typu życia, którego dotychczas nawet nie znałam. Dopiero we wrześniu udało mi się pomówić z tym kapłanem o moim pragnieniu pójścia za Jezusem do klasztoru, on jednak doradził mi najpierw ukończenie studiów, a potem zdecydować co dalej…

W ciągu tych 9 miesięcy coraz bardziej uświadamiam sobie moje powołanie, nawet jeśli pojawia się wątpliwość, który zakon jest tym właściwym dla mnie. Bardzo się związałam ze świątobliwymi karmelitami i to daje mi do myślenia, że Jezus wzywa mnie do Karmelu. Jestem pewna, że w decydującym momencie mojego wyboru to sam Jezus będzie tym, który da mi zrozumieć, którędy mam za Nim pójść, tym jednakże, co mnie męczy, jest to, że nie udało mi się jeszcze po tym wszystkim porozmawiać z moją rodziną. Jestem pewna, że ich reakcja będzie bardzo ostra i to mnie przeraża. W jaki sposób mogę powiadomić ich o moim wyborze? Jak będę musiała się zachować wobec ich reakcji? Nie mam bardzo silnego charakteru i boję się, że poddam się w obliczu tej przeszkody, nawet jeśli wiem, że będę musiała pokonać wiele przeszkód, by znaleźć się tam, gdzie chce mnie mieć Jezus. Czy znasz jakiegoś kapłana w […], który mógłby mnie prowadzić w tym moim wyborze? Chciałabym Cię na koniec prosić o wspieranie mnie swoją modlitwą. Ściskam bratersko w Jezusie i Maryi!

Najdroższa siostro w Chrystusie,
                                                     dziękuję Ci serdecznie, zostałem podbudowany czytając Twój piękny list o powołaniu. Ukończenie pielęgniarstwa oznacza wysokie prawdopodobieństwo znalezienia uczciwego miejsca pracy, ale dla mnie rzeczą naprawdę pocieszającą jest wiedzieć, iż jesteś gotowa zrezygnować ze wszystkiego, by oddać się dobremu Jezusowi, który jest ostatecznym celem Twego istnienia. Zostałaś stworzona, by znać, kochać i służyć Bogu na tej ziemi, by potem po krótkim pielgrzymowaniu móc kochać Go przez całą wieczność. Można się wzruszyć na myśl, że dziewczyna jak Ty w obliczu zagwarantowanej kariery zawodowej, nie dała się zniewolić pochlebstwom świata i zrozumiała, że to, co liczy się naprawdę na tej ziemi, to miłowanie Boga i służenie jedynie Jemu, podczas gdy cała reszta to „marność nad marnościami”. Na cóż dobra płaca, piękny samochód i luksusowy dom, jeśli serce jest nieszczęśliwe, ponieważ nie odpowiedziało na Boże wezwanie?

Św. Alfons Maria Liguori naucza, że jeśli dana osoba ma powołanie, nie może zwierzać się z niej swoim przyjaciołom a przede wszystkim nie rodzinie, gdyż ci zwykle często ostro się sprzeciwiają. Jeśli chodzi o wybór stanu życiowego nie trzeba być posłusznym rodzicom, zatem jeśli zajdzie potrzeba będziesz musiała uciec z domu, by móc obrać życie zakonne, jak to uczyniły św. Klara, św. Teresa z Avila, św. Gerard Majella i wiele innych świętych. Polecam Ci utrzymywanie w dalszym ciągu w dyskrecji twojego pragnienia oddania się Bogu, pomówisz o tym ze swoimi bliskimi dopiero na niedługi czas przed wstąpieniem do klasztoru. Jeśli się rozzłoszczą, zachowaj milczenie, a gdy nadejdzie ustalony dzień, odejdziesz ukradkiem. Trzeba być gotowym do wszelkiego poświęcenia, by tylko pełnić wolę Bożą.

W obecnym czasie, po powrocie do domu, spróbuj prowadzić wyciszone życie. Rodzina widząc, że dużo się modlisz, nie prowadzisz czczych rozmów, nie robisz makijażu i nie zakładasz nieskromnych ubrań, nie oglądasz marnujących czas programów telewizyjnych, nie utrzymujesz frywolnych przyjaźni, zaczną pojmować, że jesteś „inną” osobą niż pozostali, i będą już trochę przygotowani, kiedy im oznajmisz, że chcesz porzucić świat. Za wiele miesięcy, kiedy nadejdzie właściwy moment, możesz tak powiedzieć: „Kochani, muszę wam powiedzieć coś pięknego. Każdy człowiek na tej ziemi żyje w poszukiwaniu szczęścia. Niektórzy sądzą, że znajdą je w bogactwach, inni na dyskotekach, jeszcze inni w życiu małżeńskim. Po wielu miesiącach rozważań i kilku doświadczeniach z zakonami, zrozumiałam, że moje szczęście polega na życiu w zjednoczeniu z dobrym Jezusem, toteż zdecydowałam się obrać życie zakonne…”

Jeśli uważasz, że Twoja rodzina rozgniewa się, w takim razie nie wypada im nic mówić, ale zostaw list, w którym napiszesz to, co Ci zasugerowałem wyżej, i następnie będziesz mogła odejść potajemnie. Teraz jednakże masz teraz inny priorytet, musisz zrozumieć, czy Jezus pragnie Ciebie w zakonie życia kontemplacyjnego czy apostolskiego, po czym będziesz musiała pojąć, do którego zakonu jesteś wezwana. Fakt, że jesteś studentką dzienną nie mieszkającą w domu, jest dla Ciebie wielkim plusem, gdyż w tych miesiącach przed ukończeniem studiów masz możliwość odbycia krótkich rekolekcji powołaniowych, o czym nie dowie się Twoja rodzina. Jeśli siostry zakonne w […] urzekły Cię swoją pobożnością, możesz więc zadzwonić czy napisać do tego zgromadzenia karmelitańskiego prosząc o możliwość spędzenia paru dni w ich klasztorze celem medytacji i rozważań nad powołaniem zakonnym.

Plus dla Ciebie, że zrozumiałaś te rzeczy, to jest znaczenie pełnienia woli Bożej, nawet za cenę zamknięcia się w klasztorze. Cokolwiek, by tylko żyć z Jezusem! Teraz jednak musisz przygotować się na duchową walkę. Katechizm św. Piusa X naucza, że wraz z bierzmowaniem stałaś się doskonałą chrześcijanką i żołnierzem Jezusa Chrystusa, to znaczy Duch Święty udziela Ci koniecznej odwagi do pokonania wszelkiej duchowej przeciwności. Odwagi! To życie jest tylko próbą, musimy udowodnić Bogu, że naprawdę Go kochamy i dla Niego musimy być gotowi do pokonania każdej trudności. Pamiętaj zawsze o tym, co mówił św. Franciszek: Tak wielką rzeczą jest to, na co czekam, że każdy ból jest mi miłym.’

Pozostaję do Twej dyspozycji służąc jakimikolwiek innymi wyjaśnieniami, a przy okazji pragnę dodać Ci otuchy w Twoim zamiarze poświęcenia się Bogu. Pozdrawiam Cię serdecznie w Chrystusie Królu i Maryi Pośredniczce wszelkich łask.

Cordialiter

20.07.2019

Z pism bł. Marii od Jezusa Deluil-Martiny

Bezużyteczność cierpień Jezusa dla najbardziej zatwardziałych grzeszników (…); bezużyteczność Jego Krwi przelanej strumieniami, utrata dusz pomimo Jego bolesnej śmierci; obojętność ze strony Jego umiłowanych pomimo Jego konania: oto męczeństwo nad męczeństwami naszego Pana. I to my zadaliśmy Mu to. Odrzucanie łaski to deptanie kropli Krwi Jezusa, to gardzenie delikatnością Jego miłości. Dlatego Jego dusza była smutna aż do śmierci, widząc z góry smutny widok naszych niewdzięczności, naszych niewierności, wzgard i obojętności.

(wybrane myśli z pism bł. Marii od Jezusa Deluil-Martiny, z książki "Gesù deve regnare”, pod redakcją Paola Risso, LEV)

15.07.2019

Nawrócić się do Boga

Otrzymałem list od bardzo młodej dziewczyny z Rumunii, która prosi o rady i modlitwę...

Drogi Cordialiterze,

jestem 17-letnią dziewczyną z Rumunii i z przyjemnością odkryłam Twoją stronę. Kiedy byłam dziewczynką myślałam o zostaniu siostrą zakonną i to pragnienie rosło razem ze mną. Niestety, lata nastoletnie były czasem szukania szczęścia gdzie indziej, ograniczając moją relację z Bogiem. […] Z lęku przed sakramentami, trochę zaprzestałam praktyki religijnej, z wyjątkiem Świąt Bożego Narodzenia i Wielkiejnocy. Słusznie, ktoś mógłby się zapytać, jak mogę nadal myśleć o życiu zakonnym. Zawsze odczuwam pragnienie kochania Boga, bycia Jego, które mnie nie opuszcza. Szukałam swego szczęścia u innych i nie znalazłam go. Spróbuję poszukać go w Bogu i sądzę, że je odnajdę, ale boję się iść sama, boję się zgubić drogę, tak że opóźniam swe nawrócenie. Kierownik duchowy mógłby być dla mnie pomocą, ale waham się jeszcze poprosić o taką pomoc. Wstydzę się swoich grzechów, moich uczuć i nie wiem, czy miałabym odwagę zwierzyć się komukolwiek. Chciałabym podzielić się swym bólem prosząc o modlitwę za mnie i ufam, że otrzymam też parę rad. 

Przy okazji pragnę powiedzieć, iż bardzo podziwiam Twój blog. […]

Dziękuję
(podpis)


Najdroższa siostro w Chrystusie,
                                                    przede wszystkim muszę Ci powiedzieć, że bardzo mi miło otrzymywać listy z zagranicy. To piękna rzecz czuć się braćmi i siostrami w wierze, nawet jeśli mieszkamy w dalekich krajach. 

Masz rację, stworzenia nie mogą dać nam szczęścia, ponieważ nasze serce zostało stworzone, by kochać Boga, i może odnaleźć pokój jedynie w Nim. Nie zniechęcaj się z powodu popełnionych grzechów, Pan jest nieskończenie dobry i cieszy się bardzo, gdy może nam przebaczać, jeśli żałujemy i pokornie wyznajemy nasze winy. Za każdym razem, gdy grzesznik powraca do Boga z sercem skruszonym, aniołowie w niebie świętują. Pomyśl, że św. Małgorzta z Cortony, św. Maria Magdalena, św. Maria Egiziaca w młodości były wielkimi grzesznicami, ale potem żałowały za grzechy i żyły świątobliwie przez resztę swego życia. Otrzymanie przebaczenia od Boga daje duszy wielki pokój i radość.

Cieszę się wiedząc, że masz pragnienie zostania siostrą zakonną. Oto parę rad. Na razie nie mów o powołaniu przyjaciołom i rodzinie. Staraj się czytać wiele lektur duchowych, klasyków chrześcijaństwa, jak „Naśladowanie Chrystusa”, „Dzieje duszy”, „Filotea”, „Umiłowanie Jezusa Chrystusa w życiu codziennym”, itp. Staraj się znaleźć dobrego kapłana, by się mu zwierzyć. Zacznij dowiadywać się o różnych zakonach żeńskich, by poznać ich charyzmat i zrozumieć, czy skłaniasz się ku życiu w klasztorze klauzurowym czy w zakonie życia aktywnego. Pamiętaj o tym, że należy wybrać zakon ścisły, to jest taki, w którym żyje się prawdziwie religijnie a nie w sposób luźny czy zeświecczony.

Droga siostro, chcę jedynie, abyś była szczęśliwa i mogła taką być, jeśli uczynisz to, czego Bóg pragnie od Ciebie. Wiedz, że żyjąc w ścisłym klasztorze bardzo łatwo będziesz mogła zbawić duszę i dojść do świętości. Jeżeli Jezus wzywa Cię do bycia Jego oblubienicą, uważaj się za bardzo szczęśliwą, gdyż to dwie różne rzeczy, być oblubienicą mężczyzny ziemskiego a być oblubienicą Króla królów.

Kiedy poczujesz się przygnębiona, nie wahaj się napisać so mnie, dla mnie to wielka radość odpowiadać na listy czytelników próbując zachęcać ich do duchowej walki.

Pozostańmy złączeni na modlitwie. Przy okazji przekazuję Ci moje braterskie pozdrowienia w Jezusie i Maryi

Cordialiter

10.07.2019

Pożegnanie przed wyjazdem

Jestem zawsze zadowolony, kiedy czytelnicy blogu piszą do mnie przed wstąpieniem do klasztoru aby się pożegnać. Wiadomości te napełniają mnie radością. Oto list, który napisał mi jakiś czas temu pewien czytelnik blogu w języku włoskim.

Drogi D., po długim czasie piszę do Ciebie aby przekazać Ci wiadomość, że w poniedziałek wstępuję do klasztoru i będę na początku w postulacie. Dziękuję Ci za twoje wartościowe porady i że dodałeś mi odwagi niezbędnej do podjęcia tej decyzji, przebudzić się ze śpiączki, w której się znajdowałem i znacząc kroczyć w moim życiu nową drogą. W klasztorze nie przestanę modlić się za Ciebie i za bezcenną pracę, którą prowadzisz na twoim blogu, gdzie z prostotą wiary i pewnej doktryny apełniasz pustki, które niestety wielu księży dziś ma względem wiernych. Ze łzami w oczach żegnam Cię i obiecuję rozpowszechnić informację o twoim blogu chłopakom, którzy mogliby mieć powołanie do stanu duchownego, według mnie, ale brak im odwagi.

In Corde Jesu et Mariae.
(List podpisany)


Drogi Przyjacielu,
                             Jestem szczęśliwy, że przemogłeś trudności, które Ci przeszkadzały we wstąpieniu do zakonu, do którego czułeś się powołany. Bardzo mi przykro, że przeszkodą na tej drodze był właśnie kapłan, który przeciwko Twej woli i Twemu powołaniu, namawiał Cię do wstąpienia do seminarium diecezjalnego. Nawet św. Luigi Gonzaga był w ten sposób kuszony. Pewni duchowni chcieli odwieść go od zamiaru wstąpienia do zakonu, by mógł podjąć “normalną” kościelną karierę jako ksiądz diecezjalny. Ale heroiczny święty nie poddał się pokusie. Gdy człowiek czuję się powołany do życia w klasztorze, jest grzechem bez ważnych powodów, skłaniać go do wstąpienia do seminarium diecezjalnego. Dobrze, jestem zadowolony, że wszystko się ułożyło. Zakon przez Ciebie wybrany jest jednym z najlepszych we Włoszech, tam będziesz mógł naprawdę żyć Ewangelią i uświęcić się.

Przemogłeś w bitwie, ale walka jest długa. Życie człowieka na ziemi jest ciągłą walką o zbawienie duszy własnej i dusz bliźnich. Teraz diabeł będzie robić wszystko, abyś stracił powołanie, na przykład możesz mieć tęsknotę za światem, za rodakami, za przyjaciółmi, wygodami i pięknościami świata. Radzę Ci, byś był odważny przeciwko tym napaściom i Pan Bóg Ci wynagrodzi w niebie. Per aspera ad astra – przez ciernie do gwiazd! Najpiękniejsze zwycięstwa przychodzą przez trudy i cierpienia, odwagi!

Serdecznie dziękuję za obiecaną pamięć modlitewną, przebywając w klasztornej kaplicy albo w ciszy twej ubogiej celi. Bardzo potrzebuję tej modlitwy. Módlmy się jedni za drugich i miejmy nadzieję, że spotkamy się wszyscy w niebie, gdzie razem z Matką Bożą, aniołami i świętymi będziemy chwalić Boga bez bojaźni grzechu i otępienia.

Cordialiter

05.07.2019

W Sercu Matki

Kilka lat temu w jednej z włoskich czasopism ukazał się otwarty list młodej zakonnicy klasztoru Klarysek Niepokalanej w Creazzo (Włochy). Listem tym pragnęła odpowiedzieć na pytanie, jakie sobie zadali jej liczni znajomi: dlaczego porzuciła świeckie życie, by zamknąć się w klasztorze klauzurowym? W świecie była studentką na uniwersytecie z wyśmienitymi ocenami i spędzała czas wolny w beztroski sposób, bawiąc się bez miary. Nie myślała nawet ani trochę, by wstąpić do zakonu. Mimo że miała wszystko to, co dziewczyna w jej wieku mogłaby sobie zapragnąć, odczuwała wielką pustkę w sobie. Taki styl życia z pewnością nie może wypełnić serca człowieczego, które, jak naucza św. Augustyn, zostało stworzone, by kochać Boga i jest niespokojne, póki nie spocznie w Nim. Wrażenie wewnętrznej pustki tej dziewczyny było tak uciskające, że doprowadzało ją to również do płaczu. Pewnego dnia rozmawiając z osobą duchowną pojęła, że życie bez Jezusa nie ma żadnego sensu.

To był ten pierwszy raz, kiedy poczuła wezwanie Panie. Po jakimś czasie zdecydowała się spędzić parę dni w klasztorze w Creazzo w ramach refleksji. Zafascynowała ją miłość, słodycz i zrozumienie, z jakim została przyjęta przez klaryski Niepokalanej (młody zakon o ścisłej regule). W klasztornej ciszy udało jej się w końcu odnaleźć pokój, którego tak bardzo pragnęła. Około rok potem opuściła definitywnie świat, by wstąpić do klauzury i bardziej przylgnąć do Boga, według reguły św. Klary.

Cieszę się, że wstąpiła do ścisłego zakonu, w którym łatwo jej będzie zbawić swoją duszę. Gdyby wybrała zakon o bardzo luźnej regule życia, wystawiłaby się na niebezpieczeństwo życia w sposób mało budujący czy wręcz utratę powołania, jak to się przydarzyło jednej dziewczynie, którą osobiście znam, a która nie tylko wystąpiła z zakonu, ale też zaniechała praktyk religijnych.

Adres:

Clarisse dell'Immacolata (Klaryski Niepokalanej)
Via Rivella 5
36051 Creazzo (Vicenza)
Włochy-Italia