Jeśli lubisz "Powolanie Zakonne" i chciałbyś wspomóc jego rozwój, rozważ darowiznę.

30.11.2016

Powolanie zakonne

Przytaczam parę fragmentów listu pewnej dziewczyny, którą pociąga życie zakonne i chciałaby zostać siostrą zakonną...


Szanowny Cordialiter,
                                     […] widzę, że udało Ci się bardzo dobrze odczytać myśli mojego serca. W istocie czuję pociąg do życia zakonnego, ale nie mogę pojąć, do jakiego zakonu Pan mnie wzywa. W pewnym sensie „sympatyzuję” z […], ale doceniam je – jak Ci już powiedziałam – ze względu na ich ubóstwo, regułę, rygor w życiu zakonnym oraz zaangażowanie dla Tradycji. Problem jest taki, że czasem nachodzą mnie wątpliwości, pytam się sama siebie, czy tylko te rzeczy wystarczają, by twierdzić, iż Pan wzywa mnie do tego zakonu.

[…] Bardzo mi przykro widzieć, jak wielu ludzi po wejściu do kościoła zwraca się do posągów świętych i nie zaszczyca nawet jednym spojrzeniem tabernakulum, gdzie realnie jest obecny Jezus.
[…] Ostatnio odkrywam św. Alfonsa Marię Liguori i coraz bardziej mnie zadziwia mnie, jak udało mu się połączyć nabożeństwo maryjne z eucharystycznym. Dziękuję Ci za cenną posługę, jaką spełniasz swoim blogiem.

W Jezusie i Maryi

(podpis)


Najdroższa w Chrystusie,
                                             bardzo się cieszę, że czujesz pociąg do życia zakonnego i chciałabyś zostać siostrą zakonną. Kiedy w październiku powiedziałaś mi, że jesteś 25-letnią dziewczyną, „obawiałem się”, że mogłabyś oddać swe serce jakiemuś biednemu stworzeniu ludzkiemu. Wyjść za mąż jest dozwoloną rzeczą, ale jak naucza św. Paweł, kobiety zamężne myślą głównie o podobaniu się swoim mężom. My natomiast wiemy, że naszym prawdziwym celem na tej ziemi jest zbawienie duszy i oddanie chwały Bogu. Wstępując do dobrego zakonu ma się wiele możliwości zbawienia i zostania świętym. Z tego powodu gorąco proszę Boskiego Odkupiciela, aby Cię obrał za swą czystą oblubienicę.

Odwagi, tak bardzo potrzebne są siostry zakonne, gorliwe o dobro dusz i większą chwałę Bożą. Nieprzyjaciel rodzaju ludzkiego zrobi wszystko, byś nie wybrała drogi życia, jaką chce Bóg dla Ciebie, ale musisz się stanowczo temu opierać i walczyć jak odważny żołnierz. Mam nadzieję, że będziesz mogła spędzić parę dni w zakonie, by móc wybrać drogę życia, do której Bóg Cię wzywa. By zostać siostrą zakonną trzeba pokonać wiele przeciwności, ale warto to uczynić. Przez trudy do celu!
Pozdrawiam Cię bratersko w najświętszych Sercach Jezusa i Maryi

Cordialiter

25.11.2016

Zostać siostrą klauzurową

Pewna dziewczyna napisała do mnie list, w którym podzieliła się wrażeniami z odwiedzin u sióstr Córek Serca Jezusa założonych przez błogosławioną Marię Deluil-Martiny.

Drogi D.,
                nigdy nie znajdę odpowiednich słów, by podziękować Ci za polecenie mi Zgromadzenia Córek Serca Jezusa. Czas spędzony z siostrami był niezwykłym doświadczeniem, które zapaliło płomień w moim sercu. Siostry ze wspomnianego zgromadzenia wydają się być aniołami na ziemi. Okazały mi miłość i wielką dyspozycyjność. Widać, że prawdziwie kochają serce Jezusa i Maryi, a ich modlitwa jest jak nieprzerwany hymn chwały zanoszony bez oznak zmęczenia, za to z wielką radością.

W trakcie pobytu u sióstr modliłam się bardzo intensywnie i prosiłam Pana, by wskazał mi drogę, na której będę mogła kochać Go coraz bardziej. A dzisiaj, tuż przed odjazdem, w czasie Mszy św. podczas ostatniej pieśni dziękczynnej moje serce zaczęło silnie bić, a następnie zaczęłam płakać wbrew własnej woli. To było przeżycie, które trudno opisać. Jak bardzo kocha nas Jezus! Jak bardzo Jego serce płonie miłością do nas!!!

Jeszcze raz dziękuję za wszystko, a szczególnie za twoją pomoc!

Pozdrowienia w sercu Jezusa i Maryi.

(własnoręczny podpis)

20.11.2016

Poświęcić się Bogu

Pewna włoska dziewczyna napisała do mnie przepiękny list zatytułowany “Poświęcić me życie Bogu” i pragnę dać go Wam do przeczytania celem Waszego podbudowania duchowego. Oto tłumaczenie na język polski:

Drogi bracie,
                     w tym tygodniu otrzymałam cudowną wiadomość! Mój kierownik duchowy przyjął z radością moje naleganie, bym poświęciła swe życie Bogu. Wcześniej polecił mi wziąć sobie trochę czasu celem właściwego rozeznania. W ciągu tych trzech miesięcy nie opuściłam ani jednej Mszy św. i nie było ani jednego dnia, w którym nie modliłabym się żarliwie, bym mogła zrozumieć, czego Pan dla mnie chce, tak bym mogła spełnić Jego wolę w najlepszy sposób. Teraz mam jasną świadomość, że muszę być cała Jego. Jezus mnie pociągnął swoim nadzwyczajnym pięknem, słowami, jakimi mnie obdarza każdego dnia we Mszy św., zdobył mnie w Komunii św., wziął w posiadanie moje serce i duszę. I dzień po dniu zaleca się do mnie, na tysiąc sposobów. Chwilami podtrzymuje moją ludzką kruchość i nieskończoną nędzę. Poddaje próbie moją wierność, ale szatan próbuje na wszelki sposób zasiać we mnie wątpliwości. Ma to przede wszystkim miejsce podczas adoracji eucharystycznej, czas, na jaki czekam z lękiem, jak narzeczona, która chce pobiec do ukochanego, by być razem z nim. Próbuje mnie zniszczyć wątpliwością, czy aby to tylko nie moje pragnienia, czy aby nie jestem zbyt głupia i słaba, bym mogła złączyć się z Jezusem poświęcając Mu swe życie. Ale dobry Bóg zna nasze serce i ułomności i nigdy nie poddaje nas próbie ponad nasze siły. Z Jego łaską podnoszę się, silniejsza niż wcześniej i także bardziej przekonana. Rozumiem zatem, że próba jest ogromną łaską, jakiej nam Pan udziela, gdyż trzymając Go za rękę i dzięki Jego sile, wychodzimy z niej silniejsi niż przedtem. Zakochuję się w Nim z każdym dniem coraz bardziej. Rano czuję Go blisko siebie, tak jak tylko zakochany może okazywać są bliskość. Skupia moją uwagę w ciągu całego dnia, ogarnia mnie swą czułością za każdym razem, gdy pomyślę o Nim czy wymówię Jego najsłodsze imię. Więc, będziesz sobie zadawał teraz pytanie, jakaż to dobra wiadomość: otóż powiedziałam kierownikowi duchowemu, że nie będę mogła długo zostać w świecie, toteż uprosiłam założenie nowego zakonu, o którym rozmawialiśmy. A on powiedział, że przed latem zaczną się prace budowlane kościoła w centrum […] i tam powstanie klasztor. Mamusia Niebieska da mu zrozumieć, jakiego chce zakonu. Jestem tak szczęśliwa, że wychodzę z siebie, dosłownie: moja dusza chwilami wydaje się pragnąć podjąć lot ku ojczyźnie niebieskiej. Obecnie nikt nic nie wie o tym moim powołaniu, oprócz kierownika i przyjaciółki, o której Ci mówiłam. Także ona jest wezwana do życia konsekrowanego.

Moja matka zaczęła coś podejrzewać, ale ja nie powiedziałam jej jeszcze ani słowa na ten temat. Rankiem, kilka dni temu, pytała mnie, co to za „sekrety” mam z ojcem A., widząc, że od trzech miesięcy częściej ze sobą rozmawialiśmy. Zapytała mnie, czy chcę zostać zakonnicą, a ja zasugerowałam jej, by zapytała się Boga. Obecnie przebywa taką samą drogę wiary jak ja, z tą różnicą, że ona zawsze była blisko Pana, a dzięki jej modlitwom Bóg przyciągnął mnie do Siebie. Poza tym zawsze pragnęła mieć syna kapłana, więc oczekiwałam innej reakcji. Powiedziała, że nie muszę zostawać zakonnicą (kiedy ludzie mówią „zostać zakonnicą czy mniszką” mówią to pogardliwie), że mam założyć rodzinę, że nie nadaję się, by żyć w zamknięciu i że Boga można kochać również i bez tego. Poczekałam, aż odeszła ukryć swe łzy. Nie odezwałam się do niej ani jednym słowem na ten temat, ale teraz boję się dnia, w którym będę musiała pomówić o tym z moją rodziną. Przyjaciele na pewno mnie wyśmieją i odwrócą się do mnie plecami, krewni nie zrozumieją mnie i będą się ze mnie naśmiewać. Może Jezus tak chce. Jestem bardzo wrażliwą osobą i ciężko znoszę sytuacje, kiedy odczuwam ból z powodu każdej błahostki, ale z Jezusem gotowa jestem zmierzyć się z każdym przeciwnikiem. Jeśli On chce mnie za oblubienicę, nikt w świecie nie zdoła sprzeciwić się Jego woli.

Proszę Cię o modlitwę za mnie i w intencji tego planu życiowego. Oczywiście odwzajemnię się tym samym.

Serdeczne pozdrowienia w Jezusie i Maryi.

(podpis)

15.11.2016

Moje swiadectwo

Jestem 29-letnia Polka. Obecnie mam te laske i szczescie zyc w domu Jezusa w zgromadzeniu Corek Serca Jezusowego w Wenecji (Wlochy). Po moim wstapieniu kazdego dnia dziwie sie, pelna podziwu, jak dobry byl dla mnie Jezus i jak dobry jest nadal. Otoz od wielu lat towarzyszylo mi silne i gorace pragnienie zycia tylko dla Niego, zachowujac dla Niego cale moje serce. Prowadzilam w swiecie zwyczajne zycie, starajac sie zawsze byc blisko Niego, modlac sie i adorujac, ale nie widzialam jasno mego miejsca w swiecie, pytalam sie, ktora droga zycia jest ta wlasciwa dla mnie? Bylam troche zmartwiona, jakby zagubiona, ale ufnosc pokladana w Jezusie byla moja sila i pokojem. Nosilam w sercu pragnienie bycia blisko Jezusa Eucharystycznego i poznawania coraz lepiej Jego tajemniczego zycia eucharystycznego, ktora mnie przyciagala, bedac moim glownym przedmiotem rozwazan. W pewnym momencie mego zycia, kochany Jezus posluzyl sie pewnymi osobami i okolicznosciami, by wyjawic mi swoj plan mego szczescia. Tak to poznalam klasztor Corek Serca Jezusowego, w ktorego duchowosci odnalazlam sie: kochanie, pocieszanie Najswietszego Serca Jezusa, wynagradzanie za tyle zniewag Mu wyrzadzonych, laczenie sie z Jezusem Ofiarnikiem i Ofiara w kazdej Mszy sw., a wszystko to za posrednictwem i wraz z Najswietsza Maryja Panna, bedac w scislej jednosci takze z Jej Niepokalanym Sercem. Byc razem z Jezusem dla Ojca, modlac sie, cierpiac, wynagradzajac, kochajac, i wstawiajac sie za grzesznikami wypraszajac im zbawienie. Oto program Corek Serca Jezusowego, cel ich zycia i istnienia. Od niedawna jestem w klasztorze, ale juz od mego przybycia doswiadczalam caule opieki Jezusa, i doswiadczam jej codziennie w sposob, ktory mnie zadziwia i porusza, i nie pozostaje mi nic innego jak kochac coraz bardziej Jezusa i kontemplowac bez konca Jego dobroc, delikatnosc, a przede wszystkim Jego milosc do mnie, ze cucia oddac sie mi w ten sposob. Porwal mnie, wyrwal z ogrodu swiata, by zasadzic mnie w swoim zamknietym ogrodzie, dodajac mnie do innych kwiatow, by opiekowac sie mna. Corki Serca Jezusowego zafascynowaly mnie swa ogromna wiernoscia duchowi ich Zalozycielki, bl. Marii od Jezusa Deluil-Martiny, ktorej nauki oraz zarliwe mysli sa tu realizowane i przestrzegane kazdego dnia, w rzeczach nawet najmniejszych. Cisza, skromnosc, skupienie, duch modlitwy sa budujace oraz pozwalaja byc codziennie blisko Serca naszego kochanego Zbawiciela, ktory jest tu nasza radoscia, sila oraz szczesciem, ktore nie mija, lecz jest do odkrywania i zachwycania sie nim. Kazdy nowy dzien jest inny mimo stalych modlitw, czynnosci, prac. Zawsze przynosi cos nowego, na przyklad ubogaca w pobozna mysl czy slowo z kazania ksiedza. Sercem zycia siostr jest Msza sw., sprawowana rano kazdego dnia, ktora nas wzmacnia i przygotowuje do przezycia kolejnego dnia. Najswietszy Sakrament jest wystawiony od rana do wieczora, i kazda Corka Serca Jezusowego ma slodki urzad adorowania Jezusa w ustalonych porach. Kazdy dyzur adoracyjny jest zawsze nowym spotkaniem z Jezusem, tak sluzymy Mu nasza obecnoscia i tutaj przed Nim czerpiemy swiatlo, pokoj, sile, zwlaszcza kiedy przychodza trudnosci. Jest naszym Lekarzem i Doradca. Corki Serca Jezusowego maja za swych patronow i swietych, ktorzy je szczegolnie chronia, Najswietsza Maryje Panne, sw. Jozefa, sw. Michala Archaniola i bl. Marie od Jezusa Deluil-Martiny – ich opieke i cuda doswiadcza sie tu, widzi sie, tak ze jestesmy pelne ufnosci, pokoju i wiary w Boza Opatrznosc i pomoc naszych niebieskich przyjaciol.

Agnieszka

10.11.2016

Nie można odrzucać powołania zakonnego

Św. Alfons di Liguori opowiada w swoich pismach, że w słynnym rzymskim kolegium jezuickim był młodzieniec posiadający wiele zalet. Czyniąc ćwiczenia duchowe spytał swego spowiednika, czy grzechem jest nie odpowiedzenie na powołanie zakonne. Spowiednik odrzekł, że samo w sobie nie jest to grzechem ciężkim, ponieważ powołanie jest radą ze strony Boga, a nie jakimś kategorycznym rozkazem; ale odrzucanie go wystawiłoby na niebezpieczeństwo zbawienie własnej duszy, jak przydarzyło się to wielu, którzy potępili się w ten sposób. Chłopak nie odpowiedział na Boże wezwanie i poszedł studiować gdzie indziej, gdzie szybko zaczął opuszczać modlitwę oraz sakramenty, i w końcu oddał się grzesznemu życiu. Jednej nocy, schodząc po schodach z domu grzesznej kobiety, został śmiertelnie zraniony przez swego rywala. Powiadomiono kilku kapłanów, by udzielili mu sakramentów, on jednakże skonał przed ich przybyciem, i to skonał przed jezuickim kolegium, które porzucił. Według św. Alfonsa Bóg chciał w ten sposób, aby poznano karę, na jaką zasłużył ów chłopak wzgardziwszy swoim powołaniem.

05.11.2016

Oblubienica Chrystusa

Pewna studentka z Neapolu żyła beztrosko aż do 21. roku życia, jednakże gdy się zaręczyła, zaczęły się jej problemy z rodzicami i częste kłótnie z nimi. Z anioła przekształciła się w żmiję gotową zabić każdego. Czuła się nieszczęśliwa, płakała, uważała wszystkich za swych wrogów, przede wszystkim Boga, który, przeciwnie, jest dobrem nieskończonym. I tak usunęła Pana ze swego życia, On zaś nie zapomniał o niej i wystawił na nią pułapkę, by ją złapać. Matka dziewczyny zdecydowała się pojechać na pielgrzymkę do Ziemi Świętej i zdołała przekonać córkę, by ta jej towarzyszyła. W grupie pielgrzymów było parę braci i sióstr z zakonów o ścisłej regule.

Na początku „buntownicza” dziewczyna przyjmowała oporną postawę wobec tych osób zakonnych a kiedy musiała się do nich zwracać, używała ostrych słów, kiedy jednakże ujrzała ich budujące zachowanie oraz pobożny i żarliwy sposób modlenia się, zmieniła o nich zdanie, rozważyła Mękę Chrystusową i żałowała dokonanego zła w całym jej życiu, otrzymując rozgrzeszenie w Bazylice Grobu Pańskiego w Jerozolimie. Pewna zakonnica wskazała jej kapłana, by z nim porozmawiała i tak stał się on od tamtego czasu jej kierownikiem duchowym. Jednakże studentka nie była całkowicie „ujarzmiona”, i prowadziła swe chrześcijańskie życie połowicznie, na kompromisach i kontrastach. Przełom nastąpił podczas pielgrzymki do Fatimy, gdzie zdecydowała się zachowywać bardziej odpowiednio. Wróciwszy do Włoch poprosiła swego kierownika duchowego o prowadzenie zarówno jej duszy jak i duszy jej narzeczonego w związku z zbliżającym się małżeństwem. W międzyczasie zaczęła odmawiać każdego dnia różaniec, zmieniła sposób ubierania się, przestała robić sobie makijaż i nie chodziła już na dyskoteki. Ta zmiana przysporzyła jej wiele problemów z rodziną, toteż zdecydowała się przeprowadzić do klasztoru sióstr poznanych w Ziemi Świętej, by móc kontynuować swoje studia na spokojnie.

Dziewczyna nie miała żadnego zamiaru zostać zakonnicą, ale jej kierownik duchowy przedstawił jej możliwość powołania zakonnego. Żyjąc razem z siostrami zakonnymi zaczęła brać udział w życiu wspólnoty, we wspólnych modlitwach, i zamiast uczyć się, czytała biografie świętych. Zaczęła odczuwać po raz pierwszy w swoim życiu wezwanie do życia zakonnego, ale próbowała zagłuszyć w sobie to natchnienie, starając się uciszyć głos serca. Pomówiła o tym z kierownikiem duchowym, który potwierdził jej to, czego się obawiała: chodziło o powołanie. I tak oto zostawiła klasztor i wróciła do domu, nie chcąc słyszeć o powołaniu, oddała się przygotowaniom do ślubu, by zapobiec temu, by Bóg pokrzyżował jej plany. Przygotowania do ślubu jednakże, zamiast napełniać ją radością, wzbudzały w niej lęki. Wszyscy zauważyli, co się z nią działo, ale ona nie chciała przyznać, że brakowało jej życia modlitewnego z siostrami zakonnymi oraz bliskiej relacji z Jezusem, czyli tego, co stało się dla niej nieodzownym jak tlen. W międzyczasie jej pokoik stał się podobny do klasztornej celi.

W dniu swych urodzin zadzwoniła do zakonnic, które ją zaprosiły na kilka dni do ich klasztoru. Zgodziła się z radością, gdyż jej serce ciągnęło ku życiu zakonnemu. Miała zostać tam tylko parę dni, tymczasem została tam już na zawsze. Dobry Jezus wzywał ją, a ona zmęczyła się walką, opieraniu się Mu oraz uciekaniu. Tak oto poddała się miłości Boskiego Zbawiciela i powiadomiła telefonicznie rodziców oraz narzeczonego o swojej decyzji wybrania życia konsekrowanego. Będąc razem z Jezusem i Maryją jej serce poczuło się w końcu szczęśliwe.

30.10.2016

Pomoc Duchowa

Pewna dziewczyna, będąca w rozeznawaniu swego powołania, napisała do mnie prosząc o parę informacji co do pewnych zakonów o ścisłej regule. Ponadto zwierzyła mi się, że nie zdołała znaleźć dobrego kierownika duchowego, przed którym mogłaby otworzyć swą duszę. Faktycznie trudno jest znaleźć dobrego kierownika, który mógłby prowadzić duszę po drodze doskonałości chrześcijańskiej. Św. Franciszek Salezy był wielkim ekspertem w tej materii i w tej kwestii napisał, iż jedynie jeden na dziesięć tysięcy nadaje się, by przyjąć na siebie to subtelne zadanie. Według tego wielkiego świętego jeśli kierownik duchowy nie jest światły, miłosierny i ostrożny, niebezpiecznie jest dać się przez niego prowadzić.

Według mnie, albo się powierzyć kierownikowi duchowemu naprawdę dobremu, albo lepiej jest nie mieć żadnego. Podczas gdy spowiednikowi wystarczy powiedzieć jedynie popełnione grzechy, kierownikowi duchowemu trzeba zaś opowiedzieć wiele innych rzeczy z życia wewnętrznego. Ale jeśli kierownik nie jest ekspertem w dziedzinie ascetyki i teologii, jak będzie prowadził swego podopiecznego? Poza tym, by pouczać duszę w rzeczach duchowych ważne jest osobiste doświadczenie życia doskonałego. Ale jeśli kierownik zawsze prowadził luźny i niedoskonały tryb życia, jak będzie mógł prowadzić dusze ku ascezie?

Św. Alfons Maria di Liguori narzekał w obliczu faktu, że pewni kapłani zakonni, mając do czynienia z młodą osobą proszącą o radę odnośnie powołania, zniechęcają ją do wstąpienia do klasztoru mówiąc, że także w świecie można żyć świątobliwie. Święty komentował to następująco: owi kapłani albo zostali kapłanami nie mając powołania, albo nie wiedzą, co oznacza ‘powołanie’. Odradzam żywo powierzania swojej duszy kierownikom tego rodzaju.

Ktoś, którego pociąga życie zakonne powie: Ale ja nie znalazłem jeszcze dobrego kierownika duchowego, co mam robić? Moim zdaniem, w takich przypadkach radzi się nawiązanie kontaktu z dobrym klasztorem o ścisłej regule celem spędzenia kilku dni w ramach rozpoznania powołania. To przełożeni klasztoru ocenią powołanie; nie będzie to dla nich trudnym zadaniem. Oto co napisał papież Pius XI w encyklice „Ad catholici sacerdotii” na temat powołania kapłańskiego: „Przełożony, który roztropnie i czujnie swym Seminarium kieruje, który każdego ze swych wychowanków troskliwą otacza opieką i przyrodzone ich zdolności oraz skłonności bada gorliwie, stwierdzi z łatwością, który z nich ma prawdziwe powołanie kapłańskie. To powołanie do stanu kapłańskiego nie opiera się, jak to dobrze wiecie, Czcigodni Bracia, na uczuciach i nastrojach, których brak nieraz, lecz na prawej skłonności i gorącem pragnieniu kapłaństwa, w połączeniu z tymi zaletami ciała i duszy, które ich czynią takiego stanu godnymi. Kto się o godność kapłańską z tego jedynie szlachetnego ubiega powodu, aby poświęcić się na służbę Boży i na zbawienie dusz, a równocześnie posiada poza tym albo pozyskać pragnie szczerą pobożność, nieskazitelność życia i odpowiednia, jak wykazaliśmy, wiedzę, tego bez wątpienia sam Bóg wzywa do kapłaństwa.”

25.10.2016

Gorliwość błogosławionej Marii Deluil-Martiny o zbawienie dusz

[Z pism błogosławionej Marii Deluil-Martiny, heroicznej założycielki Córek Serca Jezusowego]

Trzeba zdobywać dusze dla Jezusa Chrystusa. Wysiłkom piekielnym, by wyrywać dusze Jezusowi, przeciwstawimy gorliwość oraz oddanie miłości. Jakże myliłaby się dusza, która przyszłaby szukać w tym Instytucie wyłącznie własnej doskonałości! Córka Serca Jezusowego musi być nie tylko drugim Jezusem Ukrzyżowanym w duchu ofiary i dobrowolnej pokuty, czy drugim Jezusem-Hostią w duchu ofiarowania i nieustannego poświęcania się, lecz musi być również drugim Jezusem-Zbawicielem dopełniając w sobie samej tego, co Jezus Chrystus musi cierpieć w nas, dla kształtowania Swego Ciała, którym jest Kościół, w tych samych intencjach ofiary naszego Pana, jakimi są chwała Boża oraz zbawienie dusz. Owe pokorne Zgromadzenie nie zostało założone jedynie dla zbawienia i świętości jego członków, ale by ci jego członkowie zabiegali – z pomocą łaski i z całych swych sił – o zbawienie dusz oraz angażowali się w służbę sprawom Serca Jezusowego, Kościoła świętego oraz kapłaństwa katolickiego – za pomocą modlitwy, ofiary, szerzeniu nabożeństwa do Najświętszego Serca Jezusowego oraz do Maryi Niepokalanej, Królowej i wspomożycielki Kościoła.

A jak będziemy mogły wznieść się z głębi naszej nędzy do rzeczy tak wzniosłych? Siostry, uczynimy wszystko za pośrednictwem Jezusa Chrystusa; poprzez nasze zjednoczenie z Jego Sercem oraz Jego Ofiarą, poprzez ofiarowanie Jego nieskończonych zasług i kielicha Jego Krwi Przenajdroższej. Uczynimy wszystko przez Maryję, biorącą udział w Boskiej ofierze i będącą zawsze pomocą Kościołowi przeciwko swym nieprzyjaciołom, która po zniszczeniu wszystkich herezji, zniszczy także wielką apostazję społeczeństwa obecnych czasów.


20.10.2016

Zakonnicą

Napisała do mnie młoda studentka, która w przyszłości będzie miała możliwość, by pracować jako adwokat, ale od jakiegoś czasu czuje się mocno pociągana przez Jezusa do życia konsekrowanego. „Chce zostać siostrą zakonną” powiedziałoby wiele współczesnych osób. Cudownym jest wiedzieć, że istnieją osoby gotowe odrzucić karierę, aby poświęcić się Bogu w jakimś klasztorze. Przytaczam jej piękne świadectwo (na które odpowiedziałem prywatnym mailem).

Drogi Cordialiter,
                              Jestem młodą dziewczyną, mam na imię Emiliana i wkrótce po raz pierwszy udam się w pielgrzymce do Lourdes z organizacją UNITALSI [włoska organizacja posługująca chorym, zwłaszcza niepełnosprawnym, gromadząca rzesze wolontariuszy; w swojej działalności organizują m.in. coroczną pielgrzymkę niepełnosprawnych do Lourdes, tzw. Biały Pociąg; (przyp. tłum.)].

Piszę do Ciebie, gdyż chcę Ci opowiedzieć moją historię, a przede wszystko prosić cię o radę. Mam wielkie oczekiwania w związku z tym wyjazdem. Powód jest prosty: już teraz daje mi on sposobność większego otwarcia sie na Boga, jakiej nie miałam nigdy przedtem. W niepokoju moich 22 lat i mojego charakteru, nie wymagam, bym zrozumiała wszystko od razu, ale nigdy nie czułam tak mocno Bożego głosu. Czego chce ode mnie jeszcze nie wiem... minął zaledwie tydzień odkąd stało sie pewne, że pojadę na tę pielgrzymkę i od tego momentu więcej sie modliłam i miałam większą ochotę, by to czyni. Oczywiście modlitwa była związana z koniecznością zanoszenia do Boga pokornej prośby, aby pozwolił mi jak najlepiej służyć z posłuszeństwem i pokorą, ale przede wszystkim pragnęłam prosić Go o jakąś rozmowę podczas tej pielgrzymki, która mogłaby by dla mnie trampoliną, odbijającą mnie ku Niemu.

Goraco pragnę, aby to doświadczenie pozostawiło mnie zakochaną w Chrystusie, tak więc aby przygotować się jak najlepiej pomyślałam, że wybiorę sobie jako mistrzynię św. Teresę od Dzieciątka Jezus [...]. Nigdy bym sobie nie wyobrażała, że odkryję siebie taką, bez wytchnienia, zdyszana w poszukiwaniu Jego, poprzez liturgię godzin, medytację czytań liturgicznych z dnia, pisma świętych. Wreszcie nie mogłam wybrać sobie lepszej nauczycielki, która wraz ze swoją prekursorką, św. Teresą z Avila prawdziwie rozpaliły moje serce. Nie wiadomo kiedy znalazłam się przed komputerem przeglądając strony klasztorów klauzurowych, zwłaszcza karmelitańskich, a później, cóż... natknęłam się także na twoją stronę.

Dziękuję, dziękuję za tę możliwość poznania w ten darmowy i bezinteresowny sposób, który mi zaoferowałeś; dziękuję za dyspozycyjność by przeczytać moje świadectwo. Zdaję sobie sprawę, że moje kroki są jeszcze bardzo niepewne i niekonsekwentne, ale nie mogę nie płonąć z miłości, tak bardzo Jego Piękno mnie pochłania, wydaje mi się, że właśnie znalazłam mój skarb [...]. Już od dawna obiecywałam sobie i później próbowałam przybliżyć się bardziej do Chrystusa, ale nigdy nie byłam dość wytrwała. Nie wiem jakie będzie moje powołanie, muszę jeszcze dużo słuchać tego delikatnego głosu, który mówi czsem tak cicho o Abba Ojcu; ale przede wszystkim muszę jeszcze zrobić dużo miejsca łzom poruszenia w moim sercu, aby móc gościć tego Miłego i Wielkiego Gościa, którym jest Jezus. A zatem moją udręką staje się to: jaką drogę Pan chce, abym przemierzała?

[…] Zbyt wiele dusz, jak sądzę, zderza sie we mnie: fascynacja mieszkaniem na zawsze w Jego domu, w całkowitej kontemplacji ścierająca się z dynamizmem i wigorem miłosiernej służby w domu miłosierdzia, ścierający się jeszcze z pragnieniem aby przekazywać wiedzę i wychowywać moich małych braci [...]. Oczywiście wspomnienie tego co mi powiedziała tamta siostra wiele czasu temu, mam wciąż przed oczyma, zwłaszcza w najbardziej intensywnych przeżyciach duchowych... ale perspektywa życia zakonnego nie była dla mnie nigdy tak żywa, widząc to wszystko czym żyłam. Nie rozmawiałam jeszcze o tym z nikim, chcąc to jeszcze strzec przez jakiś czas, chociaż będę musiała to wkrótce powiedzieć, przynajmniej mojemu drogiemu Księdzu. Co mi radzisz? Jak powinnam działać?

Na razie nie mogę się doczekać aż dotrę do Chrystusa poprzez służbę, modlitwę a przede wszystkim przez Niepokalaną. Lourdes nadchodzę!!
Raz jeszcze dziękuję, że mogę się tym z Toba dzielić.
Z wdzięcznością
(list podpisany)

15.10.2016

Z pism bł. Marii od Jezusa Deluil-Martiny

Dusza staje się wielką w próbie. Agonie, smutki, udręki: jak cenne jesteście dla mej duszy, kiedy widzę, jak przechodzicie przez Serce mojego ukochanego Jezusa, by przyjść potem do mnie! Przyjęłam was i pokochałam! Przyjdźcie, przyjmuję was i kocham ze względu na Niego! Wydajecie mi się przesiąknięte Jego krwią, skąpane we łzach Jego Matki i zostałyście mi zesłane, by uczynić mnie choć trochę podobną do mojego Ukrzyżowanego Oblubieńca. Przyjdźcie i spełnijcie wasze dzieło. Chcę, aby każde moje cierpienie było kroplą balsamu łagodzącego cierpienia Serca Jezusa.

(wybrane myśli z pism bł. Marii od Jezusa Deluil-Martiny, z książki "Gesù deve regnare”, pod redakcją Paola Risso, LEV)

10.10.2016

List studentki uniwersytetu

Z wielką radością publikuję list studentki uniwersytetu zakochanej w Jezusie:


Drogi bracie w Chrystusie Panu,
                                                     jestem wierną czytelniczką twojego blogu, a dziś mam przyjemność opowiedzieć moją historię. Mama na imię […], mam 22 lata i pochodzę z […]. Jezus w moim życiu był zawsze obecny, jednakże na drugim planie. Spędziłam spokojną młodość, miałam kilku chłopaków. Jezus był obecny, jednakże tylko na 50 min niedzielnej Mszy św. W wieku 18 lat poznałam wspaniałego chłopca, zdolnego do dawania siebie innym, który poprowadził mnie do odkrycia wiary, tak głębokiej, że po trzech latach bycia razem, kiedy myśleliśmy o tym, by być jedno dla drugiego, zakochałam się w Panu Jezusie. Na początku zupełnie nie wiedziałam co się ze mną dzieje, ponieważ zapragnęłam uczęszczać na Mszę św. nawet codziennie, modlić się na różańcu, odmawiać jutrznię i kompletę. Po kilku miesiącach modlitwy, nie tak częstej, ale na pewno częstszej i głębszej niż kiedyś, wyjechałam na cztery dni z moimi rodzicami i właśnie wtedy zdałam sobie sprawę, jak brakuje mi codziennego spotkania z Jezusem na Mszy św. i jak bardzo to spotkanie stało się fundamentalne dla mojego życia. Wróciwszy ze wspomnianych krótkich wakacji, zaczęłam modlić się intensywniej, by zrozumieć czego żąda ode mnie Pan. Im bardziej dni mijały, tym bardziej rosła moja miłość do Jezusa i tym silniejsze stawało się pragnienie oddania Mu siebie samej. W końcu z bólem w sercu zdecydowałam opuścić mojego chłopaka, tłumacząc mu, że pragnę poświęcić całe moje życie Panu. Jakiś miesiąc po tym odważyłam się powiedzieć o moim pragnieniu także moim rodzicom, którzy nie są głęboko wierzącymi. Oni przyjęli tę wiadomość nie tak źle jak to sobie wyobrażałam.

Obecnie kończę studia, pozostało mi zaledwie kilka egzaminów, z pewnością w sercu, że Bóg jest moim życiem, ale i z wieloma wątpliwościami rozglądam się gdzie konkretnie wypełnię moją „misję”. Jestem osobą o bardzo otwartym i pogodnym charakterze, lubię kontakt z ludźmi, może właśnie dlatego pewnego dnia, jeden z niepełnosprawnych, który nie znał mnie dobrze, ponieważ od niedawna był w grupie, w której pomagałam, powiedział mi, że w moich oczach i w moim uśmiechu ujrzał światło, jakiego nie widział wcześniej. Aż podskoczyłam z radości! Nie myślałam, że moja miłość Jezusa jest tak widoczną. Pięknie jest żyć ze świadomością, że Jezus posługuje się mną, by dotrzeć do innych. Myślę, że Bóg przeznaczył mnie bardziej do życia aktywnego, niż kontemplacyjnego. Jednak nie przejmuję się tą sprawą, bo jestem pewna, że kiedy nadejdzie czas, gdy skończę studia, On wskaże mi, którą z dróg mam wybrać, a ja z radością zaakceptuję wszystko, byle tylko spełnić Jego wolę!

Dziękuję ci serdecznie, za twój wspaniały blog, jestem przekonana, że jest on bardzo potrzebny i użyteczny dla wielu młodych ludzi.

Pozdrawiam w Panu!


Droga siostro w Chrystusie Panu,
                                                       dziękuję, że napisałaś do mnie. To naprawdę budujące wiedzieć, że mimo szerzącego się w społeczeństwie pogańskiego materializmu, Jezus nie szukać i znajdować serc tak wielu osób. Kariera, pieniądze, podróże, nieograniczone rozrywki i wszystkie inne rzeczy tej ziemi nie są w stanie zaspokoić naszych dusz, które zostały stworzone dla poznania, kochania i służenia Bogu w tym życiu, aby później móc kochać Go w niebie przez całą wieczność. Jestem prawdziwie szczęśliwy, wiedząc, że pragniesz poświęcić swoje życia dla Zbawiciela naszych dusz. Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że zostaniesz oblubienicą Króla Niebios? Jezus cały odda się tobie, a ty cała oddasz się Jemu. Staraj się utwierdzać w powołaniu, ponieważ ten dar jest tak wielkim. Dopiero w niebie zrozumiesz w pełni jak wielką była łaska życia konsekrowanego. To smutne, że ludzie nie potrafią tego zrozumieć, w przeciwnym razie klasztory doświadczałyby prawdziwej inwazji kandydatów i kandydatek.

Nie dziwi mnie fakt, że wspomniany przez ciebie niepełnosprawny zauważył, że jest „coś” w tobie, co sprawia, że twój wzrok jest tak wyjątkowy. Kiedy człowiek zakochuje się w Jezusie, łaską Boża przekształca go w osobę pełną delikatności, słodyczy i dobroci, która przyciąga dusze pełne dobrej woli. Z tego też powodu św. Franciszek Salezy i święty Proboszcz z Ars potrafili nawrócić tak wiele dusz. Miłość i łaska Boża fascynują nawet pogan, którzy w czasach św. Pawła byli zadziwieni, kiedy widzieli, że chrześcijanie miłują się jak bracia. Staraj się postępować na drodze miłości Boga i bliźniego, zwłaszcza ubogich i niepełnosprawnych, ponieważ to sprawia, że okazujemy się prawdziwie naśladowcami Jezusa Chrystusa. Nie możemy zapomnieć, że pewnego dnia będziemy sądzeni z miłości. Poza tym miłość braterska jest potężnym instrumentem apostolatu, myślę zwłaszcza o tylu poganach nawróconych na katolicyzm po tym jak zostali poruszeni miłością braterską misjonarzy. Prawdziwy chrześcijanin powinien płonąć pragnieniem widzenia jak wielu ludzi kocha Boga w Trójcy Świętej Jedynego i z tego powodu powinien troszczyć się o zbawienie dusz odkupionych Krwią Chrystusa. Byłoby wspaniale, gdybyś tego lata mogła spędzić kilka dni w zgromadzeniu, które jest gorliwym i pełnym poświęcenia, jak choćby Służebnice Pana i Najświętszej Maryi Panny z Matarà. Przyjmij najserdeczniejsze pozdrowienia w Chrystusie Panu i Maryi Pośredniczki i Współodkupicielki rodzaju ludzkiego,

Cordialiter

05.10.2016

Trzeba kochać Jezusa Chrystusa

[Z pism błogosławionej Marii Deluil-Martiny, heroicznej założycielki Córek Serca Jezusowego]

Celem szatana i ideałem sekt jest wyrzucenie Jezusa Chrystusa ze świata, usunięcie nawet pamięi o Jego nauce i wyrywanie Mu dusz; trzeba zatem, Siostry, kochać Jezusa Chrystusa, zjednoczyć się z Nim, naśladować Go oraz zdobywać Mu dusze. Trzeba kochać Jezusa Chrystusa i jednoczyć się z Nim. Kochajmy Go jako dziewice i oblubienice; rzucajmy do Jego najświętszych stóp nasze lilie, które dzięki Niemu samemu wzrosły, zanurzając je w Jego Krwi Najdroższej i których zapach tylko On będzie wdychał. Instytut jest przede wszystkim dziełem miłości, dlatego przyjmuje on tylko dusze pełne miłości wspaniałomyślnej, delikatnej, żarliwej. Oto dlaczego poświęciłyśmy się Sercu Jezusa, ośrodkowi miłości, oto dlaczego zgromadziłyśmy się wokół Eucharystii, arcydzieła Miłości. Eucharystia to Bóg z nami, daje nam spożywać Miłość, daje nam rzeczywiste zjednoczenie z Jezusem Chrystusem. Musimy chwalić Jezusa Chrystusa adoracją, ogromnym poszanowaniem, żywą wiarą oraz cnotą zakonną w jej najwyższym stopniu, otrzymaną od Jezusa, aby wznosiła się z naszych dusz do Niego oraz przez Niego do Trójcy Przenajświętszej. Poświęćmy nasze serca, aby ugasić – jak to tylko możliwe – palące pragnienie Jezusa bycia poznanym i kochanym przez swe stworzenia. Wobec wyrafinowanej nienawiści piekielnej chcemy dać Jezusowi wszystką delikatność miłości, która współczuje, wynagradza, wszystko dzieli i niczego nie odmawia; miłości, która wykrada Sercu Ukochanego sekrety Jego żarliwej miłości, trawiącego Go zapału, Jego agonii, cierpień, poświęceń; miłości, która daje życie za życie i dla chwały Bożej gotowa jest przelać swoją krew. Oto dlaczego staramy się spełnić pragnienia Serca Jezusowego. Oto dlaczego szukamy w Niepokalanym Sercu Maryi, źródle czułości i miłości oraz w Jej ostatnich latach ziemskiego życia naznaczonych męczeństwem miłości, wzoru dla naszych uczuć i naszego życia. Oto dlaczego ofiarujemy wszystko i nas same temu, co Serce Jezusa najbardziej ukochało.

30.09.2016

Powołanie otrzymane dzięki wstawiennictwu świętej Teresy z Lisieux

Pewnego wieczoru przed luksusowym hotelem w Paryżu zatrzymała się taksówka z której wysiadł ważny francuski przedsiębiorca. Wszedł do hotelu i kierował się do recepcji, ale nagle miał wrażenie, że ktoś go z tyłu obserwuje. Obrócił się i zobaczył młodą zakonnicę. Nie znał się na habitach zakonnych, dlatego nie wiedział, że jest bosą karmelitanką. A poza tym był tak zajęty własnymi sprawami, że w ogóle nie interesował się zakonami, kościołami i klasztorami. Młoda zakonnica wciąż go obserwowała i uśmiechała się do niego z niebiańską czystością. Przedsiębiorca mimo, że nie znał tej tajemniczej mniszki, grzecznie podniósł kapelusz na przywitanie, a potem odwrócił się i zbliżył się do recepcji, chcąc załatwić formalności rejestracyjne. Po podpisaniu listy gości, wrócił na miejsce, gdzie widział ową siostrę, ale już jej tam nie zobaczył. Zapytał wtedy służącego kim była ta dziewczyna w habicie zakonnym, którą dopiero co w tym miejscu widział, ale zdziwiony służący hotelu odpowiedział, że od pół godziny nikt tutaj oprócz niego nie wchodził.

Kilka dni później, w domu przyjaciół, przedsiębiorca dostrzegł pewien obraz, przedstawiający zakonnicę, w której z wielkim zdziwieniem poznał uśmiechającą się mniszkę z hotelu. Na pytanie kim ona jest, odpowiedziano mu, że jest to święta Teresa od Dzieciątka Jezus.

Niedługo potem wspomniany przedsiębiorca opuścił świat biznesu i wstąpił do Opactwa w Aguebelle. Po wizji świętej Teresy z Lisieux nawrócił się, przyjął wiarę i usłyszał głos Boży wzywający go do życia zakonnego. Zamiast kosztownych i luksusowych ubrań cywilnych, włożył na siebie habit z ciemnym szkaplerzem i skórzanym pasem. Posiadał też wygoloną głowę i długą brodę. Został mnichem trapistą. W ciszy i skupieniu klasztoru znalazł wreszcie ten pokój wewnętrzny, którego żadne bogactwo posiadane przez niego w świecie nie było w stanie mu dać.

25.09.2016

Z pism bł. Marii od Jezusa Deluil-Martiny

Wynagradzajmy, pocieszajmy Jezusa; zbierajmy ową Krew, którą wielu czyni bezużyteczną; w obliczy tych, którzy Go lżą na krzyżu, błogosławmy Go, pozwólmy się przybić gwoźdźmi wraz z Nim do świętego drzewa; całujmy Jego rany na wynagrodzenia za tyle bluźnierstw. Widząc tyle zdrad, przylgnijmy do Niego całkowitą wiernością, wynagradzając zniewagi jednych i opór innych, nienawiść świata i chłód wielu ludzi. Jakaż pasja, jakiż zaszczyt, jakież obowiązki! Powtarzajmy sobie z pomocą łaski, która wszystko czyni możliwym: raczej umrzeć niż zdradzić!

(wybrane myśli z pism bł. Marii od Jezusa Deluil-Martiny, z książki "Gesù deve regnare”, pod redakcją Paola Risso, LEV)

20.09.2016

Utracić powołanie

Napisał do mnie czytelnik bloga, który obawia się, że utracił powołanie wskutek wahania się przez kilka lat nad obraniem życia zakonnego. Oto moja odpowiedź:


Drogi przyjacielu,
                      z wielkim zainteresowaniem przeczytałem Twój list i mam nadzieję, że Ci jakoś pomogę.

Św. Tomasz z Akwinu i św. Alfons Maria di Liguori nauczają, że kiedy dana osoba odczuwa powołanie do doskonalszego stanu życia, musi się zmobilizować, by wypełnić je tak szybko jak to tylko możliwe, gdyż jeśli ociąga się z tym, ryzykuje utratę powołania, to jest Bóg może cofnąć wezwanie i obdarzyć nim inną osobę.

Co się tyczy Twojego przypadku, nie wiemy, czy to, co czułeś w swym sercu, było naprawdę powołaniem. Także i bł. Luigi Martin sądził, że ma powołanie zakonne, natomiast Bóg wzywał go do założenia wzorowej rodziny chrześcijańskiej, wśród której członków jest św. Teresa z Lisieux, patronka misji katolickich.

Nie ma więcej czasu do stracenia, należy natychmiast przeprowadzić prywatne dni skupienia, aby spróbować zrozumieć wolę Bożą wobec Ciebie i wybrać stan życiowy, do którego Cię Bóg wzywa. Jeśli miałeś prawdziwe powołanie i je straciłeś, możesz jeszcze prosić Pana, by Cię nim ponownie obdarzył.

Radzę Ci nawiązać kontakt telefoniczny lub listowy z [...] i poprosić o możliwość przeprowadzenia na okres tygodnia w ich klasztorze prywatnych rekolekcji celem rozeznania powołania. Znajdziesz tam dobrze przygotowanych kapłanów, którzy pomogą Ci zrozumieć, czego Bóg od Ciebie pragnie. Ponadto będziesz mógł zobaczyć na własne oczy, jak się żyje w zakonie o ścisłej regule.

Jeśli Twoja dziewczyna zapyta Cię, z jakiego powodu chcesz udać się na tydzień do klasztoru, możesz odpowiedzieć, że potrzebujesz dni skupienia, by wzmocnić ducha. To nie jest kłamstwo, ale skrót myślowy, który nie stanowi nawet grzechu lekkiego.

Odwagi przyjacielu, nadeszła godzina dokonania decydujących wyborów dla Twojego życia i duszy. Oddaj się ciałem i duszą błogosławionej i chwalebnej Maryi Dziewicy, Matki Bożej, Królowej Aniołów, Wspomożeniu wiernych, Pośredniczce wszystkich łask, Współodkupicielce rodzaju ludzkiego, Królowej Wszechświata.

Pozostaję do Twej dyspozycji oraz ozdrawiam Cię bratersko w Jezusie i Maryi

Cordialiter

15.09.2016

Ślub maryjny

Oprócz tradycyjnych ślubów: czystości, ubóstwa i posłuszeństwa, Serviedoras składają czwarty ślub niewolnictwa Maryi według duchowości św. Ludwika Marii Grignon de Montfort – wielkiego promotora pobożności maryjnej.

Złożywszy wspomniany ślub, Serviedoras nie należą już więcej do siebie, lecz są własnością Królowej Niebios. Maryja może dysponować nimi według własnych potrzeb. Czyni to przez przełożonych, którym siostry są posłuszne. Poprzez ślub maryjny Serviedoras ofiarowują wszystkie swoje dobra i same siebie Maryi, a przez Nią Jezusowi. Ofiarują przez Maryję Jezusowi w duchu zadośćuczynienia i wynagrodzenie swoje ciało, swoją duszę, dobra zewnętrzne, a także dobre czyny przeszłe, teraźniejsze i przyszłe, aby Maryja mogła nimi dysponować według własnego uznania. Owocem poświęcenia wszystkiego Maryi jest „umaryjnienie” całego życia, czynienie wszystkiego przez Maryję, z Maryją i w Maryi, dla Maryi, aby lepiej służyć Jezusowi.

Ostatecznym celem człowieka jest Bóg, ale osiągnięcie tego celu przez Maryję jest o wiele prostsze. A zatem, jeśli chcemy prowadzić dusze do Boga, powinniśmy bronić pobożności maryjnej. Maryja jest współodkupicielką [w znaczeniu uczestnictwa w zbawieniu dokonanym przez Jezusa – przypis tłumacza] rodzaju ludzkiego i Pośredniczką [w jedynym pośrednictwie Jezusa – przypis tłumacza] wszystkich łask, jakie Bóg chce nam dać, dlatego też dobrze czynią Serviedoras oddając się zupełnie do dyspozycji Maryi ślubem niewolnictwa maryjnego. Nie należy lękać się takiego niewolnictwa, gdyż Maryja nie jest tyranem, lecz jest najbardziej kochającą i czułą matką.

10.09.2016

Autor tego bloga

+Szczęść Boże, Cordialiterze,
                                                 przepraszam, że piszę bezpośrednio na 'ty', ale nie wiem kim jesteś, czy powinnam zwracać się 'bracie', 'księże', 'proszę pana'.. Chciałam właśnie zapytać: kim jesteś? Jakiś czas temu trafiłam na Twojego bloga i czasami tam zaglądam, jednak zaczęłam się zastanawiać czy jesteś osobą duchowną, czy świecką... i w ogóle dlaczego inni piszą do Ciebie o swoim życiu, powołaniu, a Ty im udzielasz rad... Czy to wynika z Twojego wykształcenia, doświadczeń w życiu, chęci pomocy?

Pozdrawiam w Panu.
Anna


Droga Anno,
                       pisze do Ciebie w Twoim ojczystym jezyku, dzieki jednej Polce, ktora studiuje we Wloszech i zechciala przetlumaczyc moj list na jezyk polski.

Chetnie odpowiem na Twoje pytanie. Jestem prostym wiernym swieckim, majacym szczegolne nabozenstwo do sw. Alfonsa Liguori. Tresci, ktore umieszczam na blogu przyswoilem sobie dzieki lekturze licznych pism mojego umilowanego sw. Alfonsa i sw. Franciszka Salezego i innych wpsnialych autorow. Jestem „nawrocony” i teraz staram sie podzielic sie z innymi tym czego nauczylem sie czytajac wiele tresci duchowych. Posty znajdujace sie na blogu „Powolanie zakonne” zostaly przetlumaczone na jezyk polski przez jedna dziewczyne, ktora w maju wstapila do zakonu klauzurowego.

Serdeczne pozdrowienia w Jezusie i Maryi
Cordialiter

05.09.2016

Wstąpienie do klasztoru

By rozpocząć życie zakonne koniecznym jest mieć powołanie, które u danej osoby rozpoznaje się bardziej po czystej intencji życia zakonnego niż po uczuciu serca czy odczuwalnym pociągu. Ten kto pragnie zostać zakonnikiem z szlachetnego powodu poświęcenia się służbie Bogu i ratowaniu dusz, żyjąc z chrześcijańskim zapałem według reguły klasztornej, ten wykazuje typowe oznaki szczerego prawdziwego powołania. Zatem, co należy uczynić, by upewnić się, czy pragnienie życia doskonalszego pochodzi właśnie od Boga? Ważną rzeczą byłoby pomówić o tym z dobrym kierownikiem duchowym, ale ponieważ trudno jest znaleźć takiego naprawdę odpowiedniego w tym celu, radzę tej osobie, która nie ma kierownika duchowego, skontaktować się bezpośrednio z zakonem o ścisłej regule, prosząc o możliwość spędzenia kilku dni celem rozróżnienia powołania. Uwaga, zakon musi być zakonem ścisłym (to znaczy takim gdzie żarliwie żyje się życiem zakonnym), inaczej ryzykowalibyście utratę powołania, jak to się zdarzyło innym osobom. Poza tym bardzo ważna jest dyskrecja, czyli nie zdradzać przez jakiś czas ani przyjaciołom ani rodzicom (nawet jeśli są praktykującymi katolikami) swego pragnienia oddania się Bogu w klasztorze. W istocie rodzice często okazują się najgorszymi wrogami powołania swych dzieci. Toteż jeśli was pytają, dlaczego chcecie spędzić parę dni w klasztorze, odpowiedzcie, że pragniecie uczynić sobie prywatne rekolekcje, by wzmocnić ducha (nie jest to kłamstwem, to tylko skrót myślowy, który nie stanowi grzechu lekkiego). Na tym blogu możecie znaleźć adresy różnych zakonów ścisłych, zarówno męskich jak i żeńskich. W czasie tych kilku dni prywatnych rekolekcji celem poznania powołania (np. jeden tydzień) spotkacie osoby, które Wam pomogą zrozumieć, czy Bóg naprawdę Was wzywa do tego stanu doskonalszego życia.

Drodzy Przyjaciele, cóż więcej mogę Wam jeszcze powiedzieć? Odwagi! By rozpocząć życie zakonne koniecznym jest mieć wiele sił i odwagi, by móc pokonać przeciwności i zerwać więzy ze światem. Niektórzy – nawet mając powołanie – nie mają siły pożegnać się ze światem i porzucić dobra materialne oraz inne próżności, które nękają życie świeckie. Jeśli chcecie rozpocząć życie zakonne, musicie być świadomi, że czynicie to dla dobrego Jezusa, który Was wzywa i przyciąga do Siebie więzami swej niewysłowionej miłości. Musicie uczynić to dla Niego, by podobać się Jemu oraz odwzajemnić Jego ogromną miłość ku Wam.

Jeśli Wasze powołanie jest prawdziwe, jak mam nadzieję, i jeśli wstąpicie do dobrego zakonu, poczujecie serce pełne wdzięczności dla Pana za uczynienie Wam tej łaski wezwania do pójścia za Nim. Tylko Bóg może dać pokój serca, podczas gdy w świecie trudno jest go znaleźć, znajdując się wśród tysiąca zmartwień materialnych i rozproszeń – w zakonach ścisłych nie ma wszystkich tych rzeczy.

30.08.2016

Moim największym pragnieniem jest pocieszać Jezusa

Młoda czytelniczka z Francji, pragnąca zostać siostrą zakonną, napisała do mnie jakiś czas temu prosząc o informacje na temat pewnego zakonu. Jak zawsze odpowiedziałem jej bardzo chętnie, zachęcony zdaniem z jej listu, iż ten blog jest jej wielce pomocny w życiu duchowym.

Ponieważ tak bardzo podoba się jej mój blog, pomyślałem, że zrobię jej niespodziankę pisząc ‘list otwarty’:

Najdroższa siostro w Chrystusie Panu,
jestem bardzo szczęśliwy wiedząc, że mój blog o powołaniu zakonnym jest Ci pomocą w życiu duchowym. Kocham Odkupiciela i pragnę, aby był kochany także przez innych i to z tego powodu staram się publikować jeden post dziennie, tak aby osoby pałające miłością do Boga mogły codziennie przeczytać parę duchowych myśli, które wznoszą ducha.

Strona ma już miesięcznie 6.000 odsłonięć i myślę, że zasługą tego wyniku jesteście przede wszystkim Wy czytelnicy, ponieważ dzięki Waszym e-mailom mogę ubogacić blog w przepiękne myśli duchowe, oddziałującymi dobrze na duszę. Na przykład bardzo podobają mi się słowa miłości ku Bogu, jakie mi napisałaś w pierwszym z Twoich listów. Chcę je przytoczyć, gdyż są zbyt piękne:
“Moim największym pragnieniem jest pocieszać Jezusa, leczyć Jego rany, uwielbiać Go, osuszać Jego łzy, spędzić me życie razem z Nim, dać Mu wszystko, nie zatrzymać niczego dla siebie, poświęcić wszystko dla Niego, żyć Nim, dla Niego, w Nim; kochać Go aż do całkowitego zanurzenia się w Nim, kontemplować Go, błagać Go o ratunek dla grzeszników, o okazanie swego miłosierdzia, o udzielenie im wiary.

Chcę pocieszać Jezusa za wszystkie zniewagi wyrządzone Jemu Najświętszemu Sercu i Niepokalanemu Sercu Jego Matki. Gdybym mogła, chciałabym sprawić, aby zapomniał o wszystkich swoich cierpieniach, osuszyć łzy, jakie wylał przez nas, dla nas.”

Najdroższa w Chrystusie, wielką radością jest wiedzieć, że pałasz miłością ku Boskiemu Odkupicielowi, całym sercem mam nadzieję, że będziesz się mogła wkrótce Jemu oddać, podejmując życie zakonne. Powiedziałem już innym osobom, ale pragnę powtórzyć także i Tobie: jesteś bardzo uduchowioną osobą, o bardzo delikatnym sumieniu, toteż uważaj, by nie obrazić Boga grzechem. Uważam, że nie jesteś osobą odpowiednią do życia w świecie, gdzie roi się od rekinów bez skrupułów czy osób żyjących tak, jak gdyby Bóg nie istniał. W świecie jest tyle niebezpieczeństw dla duszy, podczas gdy w klasztorze o ścisłej regule według mnie dobrze byś się odnalazła i mogłabyś z większą żarliwością poświęcić się miłowaniu dobrego Jezusa, dając radę w ten sposób zbawić swą duszę oraz dojść do świętości. Historie powołaniowe są piękne każda jedna, gdyż są historiami o miłości, Twoja historia jednakże spodobała mi się szczególnie, ponieważ jesteś nawróconą osobą i bardzo cierpiałaś z powodu twej miłości do Jezusa. Inną rzeczą, jaką cenię, jest twoje zamiłowanie do Liturgii świętej i korzystam z okazji, by udzielić Ci informacji, która Ci się spodoba: także wiele innych czytelników bloga podziela nasze gusta liturgiczne :-)

Ufam żywo, że będziesz mogła wkrótce nabyć doświadczenia powołaniowego, by zrozumieć do jakiego zakonu Pan Cię wzywa. Byłoby cudownie, gdybyś mogła porzucić świat już w roku 2011 i podjąć żarliwe życie zakonne w jakimś ścisłym klasztorze. Zachęcam Cię do natychmiastowego skontaktowania się z jednym z zakonów, które Cię najbardziej pociągają celem uzgodnienia dni, w których będziesz mogła przeprowadzić prywatne rekolekcje powołaniowe. W międzyczasie proszę wszystkich czytelników o modlitwę do naszej Zwycięskiej Pani, aby pomogła Ci zostać oblubienicą swego Syna, który jest ostatecznym celem naszego życia.

Będę prosił o pomoc z nieba również i dla Ciebie, za wstawiennictwem trzech bohaterskich świętych kobiet z Francji: św. Teresę z Lisieux, św. Blandinę i bł. Marię od Jezusa Deluil-Martiny.

Au revoir

Cordialiter

25.08.2016

Z pism bł. Marii od Jezusa Deluil-Martiny

Pewnego wieczoru trwałam w uniżeniu przed Najświętszym Sakramentem, kiedy nagle poczułam jak serce mi pęka na myśl o samotności Naszego Pana. Było ciemno; moja siostra, gospodyni i ja byłyśmy same w kościele. Myślałam sobie:jaki książe zgodziłby się żyć na podobnym pustkowiu? Nie umiem wyrazić tego co wówczas czułam rozmyślając nad niepojętą miłością Serca Jezusowego, skazany na osamotnienie, zapomnienie, oziębłość i obojętność dusz, na niezadowolenie naszej natury niewrażliwej na opuszczenie Pana. Delikatny Mistrz dał mi poznać, że to zdarza się prawie wszędzie.

(wybrane myśli z pism bł. Marii od Jezusa Deluil-Martiny, z książki "Gesù deve regnare”, pod redakcją Paola Risso, LEV)

20.08.2016

Mszy Trydenckiej

Otrzymałem piękny list o powołaniu, którym pragnę się z Wami podzielić.

Chciałabym zacząć mój ,,list" od wielkiej pochwały i podziękowania za Twój trud w tworzeniu tego bloga. Bardzo się cieszę ,że istnieją tacy blogerzy jak Ty,którzy nie piszą o głupstwach,ale o sprawach ważnych m. in. o Wierze. Dzięki Twojej działalności,wiele młodych osób(nie tylko) może odkryć swoje powołanie i je rozwinąć. Cieszę się,że jesteś Tradycyjnym Katolikiem, który broni czystości Wiary. Pochodzę z Polski, tradycyjnie katolickiego kraju,ale niestety u nas nie ma wiele miejsc gdzie Msza św. Trydencka jest odprawiana ,a jeszcze mniej jest zakonów (jeśli w ogóle jakieś są), w których życie wspólnotowe jest oparte na Tradycji i Mszy Trydenckiej. Jedynie siostry eremitki od św. Brunona z Kolonii w swojej pustelni mają tradycyjną Mszę św.

Pozdrawiam i zachęcam serdecznie do dalszej walki o dusze i do walki z modernizmem. Deo gratias!

In Christo et Mariae,

(podpis)




18.08.2016

Traduttori per il blog "Powolanie zakonne"

Il blog „Powołanie zakonne” è sorto grazie alla collaborazione tra me e una ragazza polacca interessata alla vita religiosa. Il merito principale è suo, poiché traduceva in polacco i post presenti sul mio sito italiano „Vocazione religiosa blog”.

La mia amica polacca ha abbandonato il mondo ed è entrata in un monastero di clausura, dunque ho bisogno che qualcuno di lingua polacca mi aiuti. Attualmente c'è qualche altra persona che traduce i post, però per aumentare gli aggiornamenti spero che tra di voi lettori ci sia qualche altro che comprenda l'italiano e sia disposto a tradurre nella vostra lingua qualche post. Per contattarmi scrivete all'indirizzo: cordialiter@gmail.com

Ad majorem Dei gloriam!

17.08.2016

Benedictines of Mary, Queen of Apostles

Benedictines of Mary, Queen of Apostles





14.08.2016

Z pism bł. Marii od Jezusa Deluil-Martiny

Żyć ściśle zjednoczone z Tabernakulum, posiadać każdego dnia Tego, który fascynuje aniołów i wzbudza podziw w Niebie; czuć się otoczone przez dusze, które żyją tym samym pięknem, które cierpią te same bóle; i ofiarowane z nimi w ogniu tej samej ofiary, z Hostią miłości, ofiarować ją z nimi i z nimi żyć blisko ołtarza. To jest przedsmak Raju.

(wybrane myśli z pism bł. Marii od Jezusa Deluil-Martiny, z książki "Gesù deve regnare”, pod redakcją Paola Risso, LEV)

10.08.2016

Z pism bł. Marii od Jezusa Deluil-Martiny

Jesus, nasz Oblubieniec jest znieważany, wynagradzajmy! Jest zdradzany, służmy Mu z bezwarunkowym oddaniem! Jest pozostawiony sam na Kalwarii, nie opuszczajmy Go! Broczy krwią, cały w ranach, konający na krzyżu: o, niech nasza miłość przybije nas z Nim i odciśnie Jego boskie rany w naszych duszach. Nie ma miłości bez cierpienia, całkowitego daru bez ofiary, ani zgodności z boskim Ukrzyżowanym, jeśli nie doświadczamy sami konania i cierpienia. Chodźmy umrzeć z Nim i dla Niego.

(wybrane myśli z pism bł. Marii od Jezusa Deluil-Martiny, z książki "Gesù deve regnare”, pod redakcją Paola Risso, LEV)

05.08.2016

Od “gwiazdy” kina do oblubienicy Jezusa Chrystusa

Wszystkie historie powołań są piękne, ponieważ wszystkie są historiami o miłości. Jednakże niektóre powołania wywołują zdziwienie, gdyż dotyczą sławnych osób.

Dolores Hart była młodą “gwiazdą” hollywódzką, jej uroda przyciągała tłumy do kas biletowych, reżyserzy byli gotowi wydać górę pieniędzy, by tylko ją obsadzić w swoich filmach. Sukces, klejnoty, przyjemności, rozrywki.... Miała praktycznie wszystko to, czego mogli sobie pragnąć światowi ludzie. Vanitas vanitatum, marność nad marnościami i wszystko marność, gdy nie kocha się Boga i nie służy tylko Jemu. Dobra światowe nie mogą nasycić serca człowieczego, które zostało stworzone tylko do kochania Boga i niespokojne jest, póki nie spocznie w Bogu.

Matka Boża, pośredniczka wszelkich łask, czuwała nad Dolores a Boski Odkupiciel zapragnął jej jako swojej czystej oblubienicy. Młoda blond aktorka odegrała rolę św. Klary w filmie o św. Franciszku z Asyżu (obydwie fotografie pochodzą z tego filmu) i miała sposobność spotkać się z papieżem. Pomału zrozumiała, że Jezus wzywał ją do życia w klauzurze klasztoru opactwa „Regina Laudis” w Connecticut (USA). Wśród zdziwienia, szumu medialnego i międzynarodowej opinii publicznej zostawiła wszystko, przywdziała habit siostry benedyktynki. W ciszy i skupieniu klauzury w końcu poczuła się naprawdę szczęśliwa.

30.07.2016

List od młodej dziewczyny

Pewna dziewczyna napisała mi piękny list, żeby opowiedzieć historję swego powołania.

Witam,
Jestem studentką III roku pedagogiki ,kultury fizycznej i sportu i jeśli mogę też pragnę podzielić się swoją historią. Po przeczytaniu niektórych tutaj tak wzruszających mnie listów poczułam ogromną radość i ulgę, że człowiek pragnący więcej Boga ma gdzie go odnaleźć. Ja głos Boga usłyszałam już tuż po maturze, wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to Bóg mnie wzywa. Wtedy miałam duże problemy aby odnaleźć tę zagubioną w doganiającej mnie dorosłości cząstkę siebie.
Czułam niewyobrażalną pustkę której nie mogłam niczym zapchać, zatkać, zmazać. Moje serce było wtedy bliskie śmierci -każdej śmierci. Pewnego dnia moje myśli zapłonęły nieoczekiwanie Bogiem, którego wtedy nie znałam, nie żyłam jak jego uczennica. W mojej myśli jak na slajdzie wyświetlił się napis " jedź na rekolekcje a odmieni się na nich całe twoje życie. Byłam wystraszona i zagubiona...Ale pojawiła się również i nadzieja, której Bóg pozwolił zakwitnąć i poddał jej mnie. Na rekolekcjach prowadzona Bożą Łaską wypływałam na głębię poznając tego, który uczył mnie pływać w źródle swojej nieskończonej miłości. Rekolekcje jednak się skończyły a ja poszłam na studia... Nie rozumiałam jednak jednego w mojej duszy. Męczyło mnie bardzo długo na pierwszym roku pragnienie ludzkiego dobra, patrzyłam na ludzi jak na cud stworzenia. gdy widziałam na ulicach Siostry zakonne to jakby uciekało mi do nich serce, ten stan trwał cały pierwszy rok, a ja jeszcze wtedy nic nie podejrzewałam...zaczęłam drugi rok i nagle uświadomiłam sobie, czego Bóg chce ode mnie. " Przecież nie wzbudził by we mnie tylu pragnień, jeśli nie oczekiwał by ode mnie ich spełnienia.Wiedząc , że powołanie może zostać wycofane i darowane komuś innemu zaczęłam błagać Boga by pozwolił mi pójść do niego po studiach, nie dlatego , że nie chciałam z nim być już wtedy , bo pragnęłam tego jak niczego innego,.lecz dlatego iż pragnęłam być przygotowana również wiedzą by pomagać wszystkim moim wykształceniem -jakież wtedy moje serce byłoby radosne. modliłam się gorliwie każdego dnia po wyjściu z uczelni, aby dobry Bóg pozostał w moim sercu i dalej -codziennie mnie wzywał, bo teraz już rozumiem jego szept ciszą we mnie. Rozumiem go już w wietrze, i o wiele bardziej mu ufam. teraz moje pragnienie bycia jak najbliżej niego dalej jest tak samo silne, ogromnie się z tego cieszę i zaraz po skończeniu studiów idę na służbę tak radosna i chwałę królestwu niebieskiemu. ;) Zawsze jest nadzieja;)

25.07.2016

Powolanie

Otrzymałem piękny list o powołaniu, którym pragnę się z Wami podzielić

Najdroższy bracie w Chrystusie,
                                                    jestem 22-letnią dziewczyną, nazywam się [...], urodziłam się w [...] ale z powodów studiów mieszkam w [...], jestem na 3. roku pielęgniarstwa... Parę dni temu dowiedziałam się o Twoim blogu… Już jako dziecko ofiarowałam swe serce Jezusowi, pragnąc należeć na zawsze do Niego, zawsze sądziłam, że może kiedyś wstąpię do jakiegoś klasztoru, ale nie myślałam o tym zbytnio. Moje małe ślubowanie złożone Jezusowi oraz życie, jakie prowadziłam w parafii, wystarczały mi, jednakże z wiekiem zaczęłam rozumieć, że nie będzie zawsze tak i dlatego zaczęłam modlić się w intencji mojego powołania. Około rok temu poznałam młodego kapłana […], z którym zrodziła się wspaniała przyjaźń i dzięki niemu zaczęłam rozumieć moje powołanie. Ubiegłego czerwca po tylu oporach z mojej strony zdołał przekonać mnie do uczestnictwa we Mszy św., którą sprawował u mniszek karmelitańskich w [...]. Widząc je odczułam jasno w sobie, że to jest to, czego chce dla mnie Jezus, ale na początku nie mogłam zaakceptować możliwości bycia wezwaną do tego typu życia, którego dotychczas nawet nie znałam. Dopiero we wrześniu udało mi się pomówić z tym kapłanem o moim pragnieniu pójścia za Jezusem do klasztoru, on jednak doradził mi najpierw ukończenie studiów, a potem zdecydować co dalej…

W ciągu tych 9 miesięcy coraz bardziej uświadamiam sobie moje powołanie, nawet jeśli pojawia się wątpliwość, który zakon jest tym właściwym dla mnie. Bardzo się związałam ze świątobliwymi karmelitami i to daje mi do myślenia, że Jezus wzywa mnie do Karmelu. Jestem pewna, że w decydującym momencie mojego wyboru to sam Jezus będzie tym, który da mi zrozumieć, którędy mam za Nim pójść, tym jednakże, co mnie męczy, jest to, że nie udało mi się jeszcze po tym wszystkim porozmawiać z moją rodziną. Jestem pewna, że ich reakcja będzie bardzo ostra i to mnie przeraża. W jaki sposób mogę powiadomić ich o moim wyborze? Jak będę musiała się zachować wobec ich reakcji? Nie mam bardzo silnego charakteru i boję się, że poddam się w obliczu tej przeszkody, nawet jeśli wiem, że będę musiała pokonać wiele przeszkód, by znaleźć się tam, gdzie chce mnie mieć Jezus. Czy znasz jakiegoś kapłana w […], który mógłby mnie prowadzić w tym moim wyborze? Chciałabym Cię na koniec prosić o wspieranie mnie swoją modlitwą. Ściskam bratersko w Jezusie i Maryi!

Najdroższa siostro w Chrystusie,
                                                     dziękuję Ci serdecznie, zostałem podbudowany czytając Twój piękny list o powołaniu. Ukończenie pielęgniarstwa oznacza wysokie prawdopodobieństwo znalezienia uczciwego miejsca pracy, ale dla mnie rzeczą naprawdę pocieszającą jest wiedzieć, iż jesteś gotowa zrezygnować ze wszystkiego, by oddać się dobremu Jezusowi, który jest ostatecznym celem Twego istnienia. Zostałaś stworzona, by znać, kochać i służyć Bogu na tej ziemi, by potem po krótkim pielgrzymowaniu móc kochać Go przez całą wieczność. Można się wzruszyć na myśl, że dziewczyna jak Ty w obliczu zagwarantowanej kariery zawodowej, nie dała się zniewolić pochlebstwom świata i zrozumiała, że to, co liczy się naprawdę na tej ziemi, to miłowanie Boga i służenie jedynie Jemu, podczas gdy cała reszta to „marność nad marnościami”. Na cóż dobra płaca, piękny samochód i luksusowy dom, jeśli serce jest nieszczęśliwe, ponieważ nie odpowiedziało na Boże wezwanie?

Św. Alfons Maria Liguori naucza, że jeśli dana osoba ma powołanie, nie może zwierzać się z niej swoim przyjaciołom a przede wszystkim nie rodzinie, gdyż ci zwykle często ostro się sprzeciwiają. Jeśli chodzi o wybór stanu życiowego nie trzeba być posłusznym rodzicom, zatem jeśli zajdzie potrzeba będziesz musiała uciec z domu, by móc obrać życie zakonne, jak to uczyniły św. Klara, św. Teresa z Avila, św. Gerard Majella i wiele innych świętych. Polecam Ci utrzymywanie w dalszym ciągu w dyskrecji twojego pragnienia oddania się Bogu, pomówisz o tym ze swoimi bliskimi dopiero na niedługi czas przed wstąpieniem do klasztoru. Jeśli się rozzłoszczą, zachowaj milczenie, a gdy nadejdzie ustalony dzień, odejdziesz ukradkiem. Trzeba być gotowym do wszelkiego poświęcenia, by tylko pełnić wolę Bożą.

W obecnym czasie, po powrocie do domu, spróbuj prowadzić wyciszone życie. Rodzina widząc, że dużo się modlisz, nie prowadzisz czczych rozmów, nie robisz makijażu i nie zakładasz nieskromnych ubrań, nie oglądasz marnujących czas programów telewizyjnych, nie utrzymujesz frywolnych przyjaźni, zaczną pojmować, że jesteś „inną” osobą niż pozostali, i będą już trochę przygotowani, kiedy im oznajmisz, że chcesz porzucić świat. Za wiele miesięcy, kiedy nadejdzie właściwy moment, możesz tak powiedzieć: „Kochani, muszę wam powiedzieć coś pięknego. Każdy człowiek na tej ziemi żyje w poszukiwaniu szczęścia. Niektórzy sądzą, że znajdą je w bogactwach, inni na dyskotekach, jeszcze inni w życiu małżeńskim. Po wielu miesiącach rozważań i kilku doświadczeniach z zakonami, zrozumiałam, że moje szczęście polega na życiu w zjednoczeniu z dobrym Jezusem, toteż zdecydowałam się obrać życie zakonne…”

Jeśli uważasz, że Twoja rodzina rozgniewa się, w takim razie nie wypada im nic mówić, ale zostaw list, w którym napiszesz to, co Ci zasugerowałem wyżej, i następnie będziesz mogła odejść potajemnie. Teraz jednakże masz teraz inny priorytet, musisz zrozumieć, czy Jezus pragnie Ciebie w zakonie życia kontemplacyjnego czy apostolskiego, po czym będziesz musiała pojąć, do którego zakonu jesteś wezwana. Fakt, że jesteś studentką dzienną nie mieszkającą w domu, jest dla Ciebie wielkim plusem, gdyż w tych miesiącach przed ukończeniem studiów masz możliwość odbycia krótkich rekolekcji powołaniowych, o czym nie dowie się Twoja rodzina. Jeśli siostry zakonne w […] urzekły Cię swoją pobożnością, możesz więc zadzwonić czy napisać do tego zgromadzenia karmelitańskiego prosząc o możliwość spędzenia paru dni w ich klasztorze celem medytacji i rozważań nad powołaniem zakonnym.

Plus dla Ciebie, że zrozumiałaś te rzeczy, to jest znaczenie pełnienia woli Bożej, nawet za cenę zamknięcia się w klasztorze. Cokolwiek, by tylko żyć z Jezusem! Teraz jednak musisz przygotować się na duchową walkę. Katechizm św. Piusa X naucza, że wraz z bierzmowaniem stałaś się doskonałą chrześcijanką i żołnierzem Jezusa Chrystusa, to znaczy Duch Święty udziela Ci koniecznej odwagi do pokonania wszelkiej duchowej przeciwności. Odwagi! To życie jest tylko próbą, musimy udowodnić Bogu, że naprawdę Go kochamy i dla Niego musimy być gotowi do pokonania każdej trudności. Pamiętaj zawsze o tym, co mówił św. Franciszek: Tak wielką rzeczą jest to, na co czekam, że każdy ból jest mi miłym.’

Pozostaję do Twej dyspozycji służąc jakimikolwiek innymi wyjaśnieniami, a przy okazji pragnę dodać Ci otuchy w Twoim zamiarze poświęcenia się Bogu. Pozdrawiam Cię serdecznie w Chrystusie Królu i Maryi Pośredniczce wszelkich łask.

Cordialiter

20.07.2016

Z pism bł. Marii od Jezusa Deluil-Martiny

Bezużyteczność cierpień Jezusa dla najbardziej zatwardziałych grzeszników (…); bezużyteczność Jego Krwi przelanej strumieniami, utrata dusz pomimo Jego bolesnej śmierci; obojętność ze strony Jego umiłowanych pomimo Jego konania: oto męczeństwo nad męczeństwami naszego Pana. I to my zadaliśmy Mu to. Odrzucanie łaski to deptanie kropli Krwi Jezusa, to gardzenie delikatnością Jego miłości. Dlatego Jego dusza była smutna aż do śmierci, widząc z góry smutny widok naszych niewdzięczności, naszych niewierności, wzgard i obojętności.

(wybrane myśli z pism bł. Marii od Jezusa Deluil-Martiny, z książki "Gesù deve regnare”, pod redakcją Paola Risso, LEV)

15.07.2016

Nawrócić się do Boga

Otrzymałem list od bardzo młodej dziewczyny z Rumunii, która prosi o rady i modlitwę...

Drogi Cordialiterze,

jestem 17-letnią dziewczyną z Rumunii i z przyjemnością odkryłam Twoją stronę. Kiedy byłam dziewczynką myślałam o zostaniu siostrą zakonną i to pragnienie rosło razem ze mną. Niestety, lata nastoletnie były czasem szukania szczęścia gdzie indziej, ograniczając moją relację z Bogiem. […] Z lęku przed sakramentami, trochę zaprzestałam praktyki religijnej, z wyjątkiem Świąt Bożego Narodzenia i Wielkiejnocy. Słusznie, ktoś mógłby się zapytać, jak mogę nadal myśleć o życiu zakonnym. Zawsze odczuwam pragnienie kochania Boga, bycia Jego, które mnie nie opuszcza. Szukałam swego szczęścia u innych i nie znalazłam go. Spróbuję poszukać go w Bogu i sądzę, że je odnajdę, ale boję się iść sama, boję się zgubić drogę, tak że opóźniam swe nawrócenie. Kierownik duchowy mógłby być dla mnie pomocą, ale waham się jeszcze poprosić o taką pomoc. Wstydzę się swoich grzechów, moich uczuć i nie wiem, czy miałabym odwagę zwierzyć się komukolwiek. Chciałabym podzielić się swym bólem prosząc o modlitwę za mnie i ufam, że otrzymam też parę rad. 

Przy okazji pragnę powiedzieć, iż bardzo podziwiam Twój blog. […]

Dziękuję
(podpis)


Najdroższa siostro w Chrystusie,
                                                    przede wszystkim muszę Ci powiedzieć, że bardzo mi miło otrzymywać listy z zagranicy. To piękna rzecz czuć się braćmi i siostrami w wierze, nawet jeśli mieszkamy w dalekich krajach. 

Masz rację, stworzenia nie mogą dać nam szczęścia, ponieważ nasze serce zostało stworzone, by kochać Boga, i może odnaleźć pokój jedynie w Nim. Nie zniechęcaj się z powodu popełnionych grzechów, Pan jest nieskończenie dobry i cieszy się bardzo, gdy może nam przebaczać, jeśli żałujemy i pokornie wyznajemy nasze winy. Za każdym razem, gdy grzesznik powraca do Boga z sercem skruszonym, aniołowie w niebie świętują. Pomyśl, że św. Małgorzta z Cortony, św. Maria Magdalena, św. Maria Egiziaca w młodości były wielkimi grzesznicami, ale potem żałowały za grzechy i żyły świątobliwie przez resztę swego życia. Otrzymanie przebaczenia od Boga daje duszy wielki pokój i radość.

Cieszę się wiedząc, że masz pragnienie zostania siostrą zakonną. Oto parę rad. Na razie nie mów o powołaniu przyjaciołom i rodzinie. Staraj się czytać wiele lektur duchowych, klasyków chrześcijaństwa, jak „Naśladowanie Chrystusa”, „Dzieje duszy”, „Filotea”, „Umiłowanie Jezusa Chrystusa w życiu codziennym”, itp. Staraj się znaleźć dobrego kapłana, by się mu zwierzyć. Zacznij dowiadywać się o różnych zakonach żeńskich, by poznać ich charyzmat i zrozumieć, czy skłaniasz się ku życiu w klasztorze klauzurowym czy w zakonie życia aktywnego. Pamiętaj o tym, że należy wybrać zakon ścisły, to jest taki, w którym żyje się prawdziwie religijnie a nie w sposób luźny czy zeświecczony.

Droga siostro, chcę jedynie, abyś była szczęśliwa i mogła taką być, jeśli uczynisz to, czego Bóg pragnie od Ciebie. Wiedz, że żyjąc w ścisłym klasztorze bardzo łatwo będziesz mogła zbawić duszę i dojść do świętości. Jeżeli Jezus wzywa Cię do bycia Jego oblubienicą, uważaj się za bardzo szczęśliwą, gdyż to dwie różne rzeczy, być oblubienicą mężczyzny ziemskiego a być oblubienicą Króla królów.

Kiedy poczujesz się przygnębiona, nie wahaj się napisać so mnie, dla mnie to wielka radość odpowiadać na listy czytelników próbując zachęcać ich do duchowej walki.

Pozostańmy złączeni na modlitwie. Przy okazji przekazuję Ci moje braterskie pozdrowienia w Jezusie i Maryi

Cordialiter